IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Komnata Ofelii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Komnata Ofelii   Wto Sie 19, 2014 8:18 pm

***
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Wto Sie 19, 2014 9:07 pm

Czyżby mnie śledził? Powinnam zezłościć się na niego z tego powodu, powiedzieć, że nie życzę sobie, by traktował mnie jak swą własność i kontrolował każdy mój krok, a jednak zdaję sobie sprawę, że gdyby nie on, wszystko mogłoby zakończyć się o wiele gorzej. Zawdzięczałam mu swą godność, jeśli nie życie. Na ten moment milczałam więc, nie sądziłam, by wymagał ode mnie zwierzeń.
- Nie, nie chcę - wyjąkałam opierając czoło o jego klatkę piersiową. Nie chciałam, aby ktokolwiek oglądał mnie w tym stanie, a tym bardziej, by mnie dotykano. Żadnego medyka, rana nie jest przecież głęboka. Wszystko będzie w porządku, dam sobie radę sama. Tylko jesze winnam w to uwierzyć.
Zaplatam dłonie na jego karku, gdy bierze mnie na ręce i wtulam w niego czerwoną od łez twarzyczkę. Nie przestaję szlochać nawet na moment. Nie zastanawiałam się, dlaczegóż zwraca się do mnie w tak czuły sposób, w końcu jeszcze dzisiejszego popołudnia zarzekał się, że udusi mnie gołymi rękami, jeśli nie zamilknę. Nie zwracałam na to jednak uwagi, potrzebowałam łagodności bardziej, niż czegokolwiek innego.
Musiał mieć ramiona niebywale silne, skoro udało mu się donieść mnie nie tylko do zamku, ale i do mej komnaty. Ułożył mnie na posłaniu, gdzie od razu skuliłam się. Musiałam wyglądać teraz naprawdę żałośnie - włosy w nieładzie, siniaki na nadgarstkach i uplamiona krwią przyduża na mnie męska koszula. To zdecydowanie nie stan, w którym jarl powinien oglądać swą żonę. Spodziewałam się, że oddali się niezwłocznie, on jednak nawet nie drgnął z miejsca.
- Kiedyś widziałam... jak w Szkocji nabijano na pal mężczyznę... niańka... wyjaśniła mi, że dopuścił się okropnej zbrodni. Nie mogłam... nie mogłam zrozumieć, jaka zbrodnia winna być ukarana śmiercią w tak bestialskich męczarniach, ale teraz... teraz sądzę, że to zbyt łagodna kara - wydusiłam z siebie, choć szloch skutecznie utrudniał mi mówienie.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Czw Sie 21, 2014 3:11 pm

Tak naprawdę nie wiedziałem co mam zrobić. Fakt, zaniosłem ją do komnaty i położyłem na jej łożu. Nie oddaliłem się jednak, tylko wciąż trwałem przy niej chcąc być pewnym, że nic złego się jej już nie przydarzy, a ona w końcu dojdzie do siebie. Patrzyłem jak płacze, serce mi się krajało, a ja nie miałem pojącia jak zareagować.
Dopiero gdy zaczęła mówić pozwoliłem sobie na to, by usiąść na skraju jej posłania i pogładzić ją po główce. Jak malutkie dziecko. Jak porcelanową laleczkę. Jeśli będzie chciała, to się do mnie przytuli, ja nie chciałem stawiać zbyt nieostrożnych kroków.
- Kochanie... - To słowo wyrwało mi się nim zdązyłem ugryźć się w język. Miałem jednak nadzieję, że nie będzie mi miała tego za złe. - Obiecuję Ci, że tamten mężczyzna zostanie złapany i poddany najsurowszej karze jaką tylko zdołam wymyślić. - Chciałem ją jakoś uspokoić, tak, by była pewna, że nie zostanie pozostawiona sama sobie. Teraz czułem jak bardzo była moja i jak bardzo byłem o nią zazdrosny.
- Wydaje mi się, że medyk powinien Cię jednak obejrzeć.. - Zaproponowałem. Do tej pory nie wzywałem go nie chcąc stresować bardziej mej niewiasty, lecz teraz postanowiłem nieco uprzeć się przy swoim. Powinna wiedzieć, że to wszystko co chcę zrobić, to tylko i wyłącznie dla jej dobra.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Czw Sie 21, 2014 5:12 pm

Nie wiedziałam, czy mi wolno. Zbliżyć się do niego, schować w jego ramionach. Byliśmy sobie obcy, wrogo do siebie nastawieni. Nadal trzęsłam się ze strachu i nie potrafiłam opanować łez płynących z moich oczu, a jednak niepewność, którą odczuwałam przy nim zdawała się jeszcze silniejsza. Dopiero gdy zaczął mówić do mnie tak łagodnie, zdecydowałam się wtulić w niego.
Nie miałam mu tego za złe. Choć część mnie podejrzewała, iż zwraca się do mnie w ten sposób jedynie z powodu poczucia obowiązku, nie chciałam się tym przejmować. Był wszak mym mężem, nic w tym złego, że w takich chwilach zachowywał się odrobinę zaborczo. Nie raz dał mi już do zrozumienia, żem jego własnością.
- Nie chcę go więcej widzieć - oznajmiłam ze złością, było mi obojętne czy zawiśnie, zostanie nabity na pal czy utopiony w rzece, tak długo, jak moje oczy nie będą musiały go oglądać. Nie zniosłabym tego, cały ten koszmar, który przeżywałam jeszcze przed chwilą wróciłby od razu. - Śledziłeś mnie? - tak, miałeś rację, nie powinnam wychodzić sama. To właśnie chciałam powiedzieć, ale słowa te nie mogły przejść przez me gardło. Mógł być jednak pewny, że nigdy więcej nie opuszczę zamku pod osłoną nocy.
- Nie chcę, wszystko w porządku - wychlipałam tylko, podciągając poły uplamionej krwią koszuli jeszcze wyżej do góry. Nie wyobrażałam sobie, by ktokolwiek mógł mnie teraz dotykać, choć iście paradoksalnie wcale nie uciekałam przed dotykiem męża. Gdy miałam go obok siebie, czułam się bezpieczniej. W tej chwili marzyłam jedynie o tym, by zrzucić z siebie te brudne ubrania, wziąć kąpiel w bali gorącej wody, przywdziać nocą koszulę i zakopać się w swym posłaniu, a jednak bardziej, niż czegokolwiek obawiałam się teraz zostać sama.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Czw Sie 21, 2014 8:57 pm

Gdy wtuliła się we mnie nie tylko jej nie odtrąciłem, ale przytuliłem jak swój największy na świecie skarb. Bo przecież właśnie takim szczęsciem była nawet, jeżeli chwilę temu obiecywalem, że ją zamorduję. Ale te kilka godzin temu wydawało się być tak odległe.
- Nie zobaczysz... - Złożyłem na jej główce kolejny pocałunek. Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę tak szczerze tulił do siebie kobietę. Wszak to, co do tej pory robiłem z innymi było tylko dla ich poczucia. A teraz tak nie było.
- No dobrze, ale jeśli coś Ci się będzie działo, to proszę, powiedz mi... - Przecież wtedy nie jeden medyk, ale kilku medyków i czarodzei zbierze się po to, by jej pomóc.
- Skarbie... Masz jakieś życzenia jeszcze? - Zapytałem chcąc wiedziec, czy nie potrzeba jej na przykład czegoś przynieść. bo dziś będę czuwał przez całą noc przy jej komnacie. Ja nie zasnę na pewno - to chyba było jasne. Zaraz jednak usłyszałem jej zarzuty, co do śledzenia jej.
-Tak, ale tylko dlatego, że się martwiłem. Przebudziłem się gdy wychodziłaś... - Nie chciał, by miała mi to za złe. Na dobrą sprawę gdyby tylko mnie tak nie było, to juro rano może znalazłbym jej ciało, a może nawet nie. A wtedy to na pewno byłoby uznane za moją winę. Poza tym, gdyby ona zaginęła, to ja sam z siebie nie chciałbym już piastować mego urzędu uznając, że skoro własnej żony obronić nie potrafiłem to i z ludem sobie nie poradzę jako jarl.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Czw Sie 21, 2014 11:00 pm

Skąd ta nagła zmiana uczuć? Zbyt nagła, by mogła być prawdziwa. Jeszcze dzisiejszego popołudnia nie chciał nawet spojrzeć na mnie, a teraz tuli mnie do siebie i tak bardzo niechętnie chce wypuścić mnie ze swych objęć.
- Jak możesz być pewien? - pytam, ja wszak nie mogę pozbyć się obrazu jego twarzy sprzed oczu swoich. I wiem doskonale, że tej nocy nie zasnę już, dręczona koszmarami na jawie. Teraz jest tu Bjorn, nie pozwoli, by cokolwiek mi się stało, unia między naszymi królestwami jest wszak jeszcze wątła, jednak kiedy odejdzie i zostanę sama w czterech ścianach komnaty... drżę na samą myśl o tym.
- Cały czas się dzieje - czy tego nie widzi? Przed chwilą siłą próbowano mi odebrać mą niewinność, nic nie jest w porządku. I prędko nie będzie. A temu nie zaradzi ani jeden, ani nawet tysiąc medyków.
- Cofnij czas - tylko tyle mogę sobie życzyć, cała reszta w tej chwili przestała mieć znaczenie. Nie czuję ani głodu, ani pragnienia, ani nawet zmęczenia. Jeno strach i upokorzenie. Nic poza nimi mi nie zostało.
Zaciskam wargi - czy mam prawo czuć złość? Denerwować się nań, że śledził mnie, skoro tylko dzięki temu jeszcze oddycham?
- Zawdzięczam ci życie - odpowiadam tylko, choć oboje wiemy, że nie tylko życie.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Pią Sie 22, 2014 7:33 pm

-Bo wiem, że własnoręcznie pozbawię go życia. - Odpowiedź na jej pytanie była dla mnie aż zbyt prosta. Wszak by po jego śmierci twarz jego na żywo ujrzeć musiałaby odkopać go, lub wydrzeć kawałki jego ciała z paszcz zwierząt i poskładać je w jeden kawałek. Jeśli kto znał mnie, to wiedział, że jarl East Anglii nie odpuszcza swym wrogom.
-Tego zrobić nie mogę, ale jeśli zechcesz mogę sprawić, by sen Twój spokojnym był i bez koszmarów. - Wszak byłem czarodziejem i wiedziałem, że istnieją takowe substancje, które zapewnić to mogą. A po nie musiałem tylko zwrócić się do któregoś z moich uzdrowicieli, by mi je udostępnili. Wszak taka okoliczność jest naprawdę uzasadniona, by sięgnąć do takowych środków.
-To nieważne... - Nieważne było to, czy życie zawdzięczała mnie, czy komukolwiek innemu. Ważne było to, że żyła i miała się... No może nie całkiem dobrze, bo wciąż była rozhisteryzowana, ale w każdym razie była w całości. A to już wiele. Choć ja powinienem dopilnować, by nic w ogóle się jej nie stało, a zareagowałem zbyt późno. Mój błąd, który pewnie będę wyrzucał sobie do końca dni moich. Nie czas teraz jednak było, by nad tym rozmyślać. Były ważniejsze sprawy. Teraz musiałem wymyślić jak poprawić jej samopoczucie.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Pią Sie 22, 2014 8:18 pm

- Mój panie... - głos uwiązł mi w gardle. Widziałam to zacięcie na jego twarzy i pamiętałam o tym, jaki przydomek przyniósł sobie w walce... nie chciałam jednak, by plamił sobie dłonie krwią tego niegodziwca. Czułam się tak bardzo rozdarta - z jednej strony pragnęłam, by cierpiał równie mocno, co ja teraz, z drugiej zaś... myśl, że ktoś miałby stracić życie z mego powodu.
- W porządku - tej nocy nie mogłam wszak liczyć na nic więcej. Czułam jednak, że sen jest mi teraz niezbędny, choć nie dane będzie mi zmrużyć oka bez pomocy magii. Nie zamierzałam więc wzbraniać się przed jego pomocą i dumą się unosić, na chwilę musiałam zapomnieć o całej niechęci, jaką żywię ku mojemu mężowi. Maestrzy opowiadali mi o istnieniu eliksirów, które potrafiły odpędzić wszystkie koszmary i zapewnić spokojny sen nawet w najbardziej niespokojnej chwili, ale nigdy nie miałam okazji widzieć takiego na oczy.
- Ważne, mój panie - przerywam mu. Nie potrafię jednak zebrać się na podziękowania. Mój wzrok i dotyk, gdy chwytam jego dłoń w swoją muszą mu wystarczyć.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Sob Sie 23, 2014 10:35 pm

Nie liczyłem na to, że będzie mi dziękowała. Wszak naprawdę uważałem, że nie miała za co. Teraz rozumiałem, że to ja powinienem być wdzięczny jej, iż zgodziła się zostać mą żoną. Nie chciałem jednak wygłaszać teraz żadnych stosownych do tego przemówień uznając, że i tak nie uwierzy w mą nagłą przemianę, lub słowa me po prostu do niej nie dotrą.
Zadowolony byłem z tego, że zdecydowała się przynajmniej na przyjęcie ode mnie eliksiru. Wszak do tej pory żadnej innej pomocy przyjąć nie chciała prócz tej, że przyniosłem ją do jej komnaty. Początkowo chciałem powiadomić uzdrowiciela patronusem, by przyniósł eliksir tu. Zaraz potem jednak podjąłem inną strategię - jasne, wysłałem zawiadomienie patronusem, lecz, że ja pojawię się u medyka.
-Posłuchaj, o Pani... W takim razie pójdę po odpowiedni eliksir. Nie lękaj się przez ten czas, ja zaraz do Ciebie wrócę. - Po raz kolejny pocałowałem ją w czółko i dopiero wtedy położyłem ją delikatnie z powrotem na łożu. Podniosłszy się z miejsca w końcu udałem się do wyjścia a potem po Eliksr Słodkiego Snu.
Minęło może jakieś dziesięć minut od mego wyjścia, kiedy z powrotem pojawiłem się w pomieszczeniu, tym razem z niewielką fiolką w dłoni. Podszedłem do mej ukochanej i wyciągnąłem ku niej rękę z substancją.
-Wypij to, a prześpisz noc aż do rana bez koszmarów. Wypoczniesz i ochłoniesz. Jeśli chcesz mogę dziś pilnować Twej komnaty. -Jasnym było, że ja spać nie pójdę póki nie dowiem się, czy złoczyńca został odnaleziony. Jeśli po przeszukaniu lasu nie uda się mężczyzny odnaleźć sam włączę się do poszukiwań.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Nie Sie 24, 2014 11:36 am

Ludzie się nie zmieniają. Uwierzę, że działał w poczuciu obowiązku, że nie chciał narażać sojuszu na niebezpieczeństwo, może i w to, iż jako jarl nie mógł pozwolić, by jakiejś kobiecie stała się krzywda, a nawet, że obiecał mnie chronić jako swą żonę, w nic jednak więcej.
Skinęłam jedynie głową. Gdy zamknął za sobą drzwi do komnaty, w ogromnym trudzie podniosłam się z posłania, by zdjąć z siebie zakrwawione i brudne ubrania. Zbliżyłam się do misy z wodą, zostawioną przez jedną ze służek i kawałkiem materiału poczęłam obmywać ranę. Ból jaki odczuwałam był prawie nie do zniesienia, zdawałam sobie jednak sprawę, że jest to konieczne. Nieporadnie owinęłam krwawiące miejsce czystym płótnem i wciąż cierpiąc katusze, przywdziałam nocną koszulę. Krew szybko jednak przesiąknęła przez bandaż. Prawie pozbawiona sił, ułożyłam się na posłaniu, czekając powrotu mego męża.
Nie wiem, ile czasu minęło, nim pojawił się w drzwiach, mnie zdawało się, że była to wieczność. Bez słów protestu przyjęłam od niego eliksir i z trudem wypiłam go do samego dna.
- Zostaniesz ze mną? - zapytałam cicho, czując, że oczy już same mi się kleją. Nie chciałam by odchodził i zostawiał mnie samą. Walczyłam ze zmęczeniem tak długo, aż nie otrzymałam potwierdzenia i dopiero wtedy, wtulona ufnie w niego, zasnęłam.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Nie Sie 24, 2014 1:12 pm

Postarałem się wrócić jak najszybciej, jednak jasnym było to, że nie mogłem wszystkiego załatwić w minutę. Przede wszystkim musiałem jeszcze przekonać medyka, że żona ma nie życzy sobie, by wchodził teraz do jej komnaty. W końcu jednak otrzymałem fiolkę.
Usiadłem obok Ofelii i od razu dostrzegłem, że kolejne płótno przesiąknęło krwią. Teraz nie chciałem w to ingerować, wolałem poczekać aż zaśnie. Biorąc pod uwagę, że eliksir był raczej jednym z mocniejszych nie musiałem obawiać się, że obudzi się gdy będę zakładał jej nowy opatrunek. Usłyszawszy jej pytanie niemal od razu skinąłem głową.
- Oczywiście, że z Tobą zostanę Słońce... - Odpowiedziałem calując ją w dłonie. Gdy wtuliła się we mnie objąłem ją, czekając aż sen ją zmorzy. Wtedy to zdjąłem jej płótno z ramienia i wyciągnąłem swoją różdżkę. Mrucząc zaklęcie najpierw zatamowałem krwawienie a potem sprawiłem, że nowy materiał owinął jej bark, tym razem nieco unieruchamiając też rękę, by rana nie rozchodziła się przy kolejnych ruchach. Dopiero potem położyłem się obok niej i zamknąłem ją w swoim ramionach. Zamknąłem oczy również próbując zasnąć. Wciąż jednak byłem czujny, więc każde jej przewrócenie się z boku na bok powodowało, że się przebudzałem. Tak samo, jak gdy słyszałem kroki. Bo chciałem, by teraz już była naprawdę bezpieczna, choć pewnym było, że ten, który ją skrzywdził na pewno nie pojawi się w mojej siedzibie. Musiałby być głupi.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Nie Sie 24, 2014 6:53 pm

Z pewnością miał większe doświadczenie w opatrywaniu ran niźli ja. Nie mam nawet pojęcia, ile walk dane było mu stoczyć w życiu i ile obrażeń w nich odniół - stał się w końcu jarlem East Anglii i to nie wcale drogą pokojową. Ja zaś ledwo opuszczałam plac ćwiczebny, zmagając się jedynie z braćmi i miejscowymi chłopcami, którzy ucierpieliby o wiele bardziej, gdyby tylko włos spadł z mej głowy. Kilkakrotnie tylko otarłam skórę biegając po lesie, zawsze jednak chowałam te niewielkie zadrapania pod zdobnymi sukniami. Pannie z dobrego domu nie wypada wszak obnosić się z siniakami.
Miał większe doświadczenie w opatrywaniu ran niźli ja, jednakże nie wiedziałam, że zmienił mój opartunek, dopóki nie otworzyłam oczu następnego ranka. Mąż mój wciąż spał, przyciskając mnie mocno do siebie. Odczułam pewną niewygodę, jednakowoż nawet się nie poruszyłam - wcale nie śpieszyło mi się, by wstawać. Rana wciąż piekła niemiłosiernie bólem, musiałam aż zacisnąć zęby. Starałam się zacisnąć na powrót powieki i wrócić do snu, było to jednak niemożliwe. Leżałam więc u jego boku, pragnąć odgonić wszystkie nieprzyjazne myśli, które choć dały mi spokój nocą, teraz powracały ze zdwojoną siłą.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Nie Sie 24, 2014 7:11 pm

Nie musiała czekać długo, bym się obudził. Wszakże tej nocy budziłem się co chwilę. Tak i teraz, po dosłownie kilkunastu minutach otworzyłem oczy, a gdy zobaczyłem, że żona ma również już nie śpi, uniosłem się do pozycji siedzącej. Byłem tak bardzo niewyspany... Pragnę jednak zauważyć, że była to nasza pierwsza noc we wspólnym łożu mimo, że od ślubu minęło już trochę czasu. Zapewne wiele osób zdążyło to zauważyć, gdy my byliśmy pogrążeni we śnie.
- Jak się czujesz? - To było pierwsze pytanie, które zadałem, bo to ono było punktem wyjściowym do wszystkiego: do tego jak miałem się dalej zachowywać, co mówić i czy pozostać z nią tu, czy raczej się oddalić. Pragnąłem, by stan jej się poprawił, wszak i ja od wczoraj nie zapomniałem o tym, co się wydarzyło.
- Jesteś głodna? - Tak, dziś to ja miałem usługiwać jej. Niektórzy widząc to pewnie podśmiechiwali by się pod nosem, a po królestwie mogłyby rozejść się plotki, że żona podporządkowała sobie jarla. Ja jednak w tym momencie nie zważałem na to, a tylko chciałem zapewnić jej jak najwięcej wygód. Tak, od dziś, a właściwie od wczoraj wieczorem przyjąłem postawę najlepszego możliwego męża.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Nie Sie 24, 2014 9:08 pm

Nie dbam o to, co pomyślą inni, tak samo jak i nie dbałam wtedy, gdy odmawiałam mężowi wstępu do mojego łoża. Może przynajmniej teraz szeptać będą o tym, o czym szeptać powinni, miast rozsiewać plotki o mojej rzekomej oziębłości. Nawet ojciec mój, najwyraźniej zmuszony do tego przez radę, wystosował do mnie list z zapytaniem, kiedy mogą spodziewać się wieści o poczęciu dziedzica jarla. Nawet na moment nie pozwolono mi zapomnieć, że wraz z momentem wstąpienia w związek małżeński zaczęto traktować mnie prawie na równi z klaczą rozrodową.
Bjorn wstał, ja jednak nie miałam sił by się podnieść. Rana uwierała mię naprawdę mocno, przekręciłam się więc jedynie na bok, starając się odnaleźć pozycję, w której ból doskwierałby najmniej.
- W porządku, mój panie - odrzekłam słabo. Ciężko było mi go jednak okłamać, albowiem nic nie było dobrze - zacząwszy od mojego stanu fizycznego, a na psychicznym skończywszy. Nie chciałam jednak nadużywać jego dobroci, przekonana o tym, że kiedy zdradziecka noc dobiegła końca uda mi się poradzić sobie samej.
- Nie - to akurat była szczera prawda. W chwili obecnej nie mogłabym niczego przełknąć. Żołądek miałam zupełnie ściśnięty, a na samą myśl o sytym śniadaniu poczułam mdłości.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Pon Sie 25, 2014 11:38 am

Dobrze wiedziałem, że nie mówi mi całej prawdy. Chciała zgrywać bohaterkę. Czy wstydziła się tego, co wczoraj zaszło? Samego wydarzenia owszem, ale nie powinna mieć sobie za złe przyjmowania pomocy, a chwilami myślałem, że tak właśnie z nią jest. Niewiasty zawsze były trudne do zrozumienia, a ich intencje ciężko bywało odczytać. Ja starałem się jak mogłem i liczyłem na to, że uda mi się zaspokoić jej potrzeby choć ich nie wyrażała, a ze mnie psycholog czy legiliment był żaden.
- Jeśli pozwolisz to opatrzę Twą ranę jeszcze raz lub zrobi to mój medyk. Wszak dotychczasowy materiał na pewno zabrudził się w trakcie nocy. - Nie chciałem, by w ranę wdało się zakażenie. Słyszałem już o przypadkach kiedy obcinano kończyny, by wytworzona przez zaniedbaną ranę trucizna nie rozeszła się po ciele. Wyciągnąłem ku Ofelii dłoń i jeśli się nie odsunęła, to rękę jej ująłem i złożyłem na niej pocałunek. Stosunek mój do mojej małżonki naprawdę zmienił się od wczoraj. Tylko czy potrzebne było nieszczęście bym ją docenił? Wszak to było co najmniej niepoważne z mej strony. Może gdybym od początku traktował ją inaczej, to nie doszłoby do niczego złego.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Pon Sie 25, 2014 6:10 pm

Nie chciałam zgrywać bohaterki, a jedyne czego się wstydziłam to tego, że miał rację. Narazisz się na niebezpieczeństwo, moja pani. Moja żona niepowinna samotnie szwędać się po lesie niczym podrzędny rzezimieszek - czy nie to właśnie mi powtarzał? Jak bardzo musiał teraz triumfować, gdy słuszność okazała się leżeć po jego stronie. Jeśli zaś chodziło o pomoc, udzielił mi jej wystarczająco wiele, zostając u mojego boku przez całą noc. Jako jarl całej East Anglii miał zapewne poważniejsze zadania, niźli spełnianie zachcianek swej małżonki.
- Nie wiedziałam, że posiadasz wiedzę medyczną - odparłam, starając się zmienić pozycję. Ból jednak przeszył me ramię i postanowiłam odsunąć swą dumę na bok. - Pozwolę - to już wypowiedziałam o wiele ciszej, nie chciałam jednak, by rana stała się poważniejsza. Nie odsuwałam się również od niego, brakowało mi na to sił. Gdy zaś łagodnie ucałował mą dłoń, nieznacznie uniosłam kąciki ust do góry. To niebywale miłe z jego strony, że się stara. Może nie jest jednak tak wielkim barbarzyńcą, pozbawionym dobrych manier, jak sądziłam do tej pory.
Nie wiedziałam wszak, że jego zdanie o mnie zmieniło się tak diametralnie.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Sro Sie 27, 2014 12:43 pm

Wcale nie tryumfowałem. Nie miałem zamiaru wypowiadać słynnego: A nie mówiłem? Wcale nie byłem zadowolony, że tym razem to ja miałem rację. Wolałbym, by do końca swego życia chodziła po lesie, niż by spotkało ją to, co wydarzyło się wczorajszej nocy. Nie chodziło mi przecież o to, by udowodnić słuszność swego zdania po raz kolejny. Po prostu się martwiłem i w końcu powinna to zrozumieć.
- Wcale nie posiadam wiedzy medycznej ma Pani. To wszak tylko podstawowe zaklęcia, których nauczyłem się jeszcze, gdym był młody. - To była prawda. Gdybym miał do czynienia z czymś poważniejszym niż rozcięcie, zapewne nie odważyłbym się próbować leczyć tego sam. Teraz jednak, skoro ona nie chciała, by zliżał się do niej jakikolwiek inny mężczyzna prócz mnie, postanowiłem działać.
- Postaram się być delikatny, obiecuję... Jedynie ściąganie opatrunku może nieco doskwierać... - Pierwszy etap wszak postanowiłem wykonać ręcznie. Najdelikatniej jak tylko mogłem obchodziłem się z barkiem mej ukochanej, dlatego też cały proces chwilę trwał. Jeśli tylko widziałem, że na jej twarzyczkę wstępował grymas bólu, przerywałem, by dać jej moment. Potem wyjąłem z torby leżącej koło łóżka dwie maści - jedną, by nie czuła już bólu i to nią najpierw posmarowałem ranę. Potem zaś taką, by nie doszło do zakażenia. To musiało zostać przyniesione tu w nocy, z resztą na moją wyraźną prośbę. Dopiero potem wyciągnąłem różdżkę i zaklęciem założyłem nowe płótno. Powinno być dobrze.
- Skończyłem. - Oznajmiłem, jeszcze całując ją w ramię. Nie było to nachalne, a wydawało się być tylko zwieńczeniem całej pracy, którą właśnie dokonałem.
Z komnaty wychodzić na razie nie zamierzałem. Prosiłem, by powiadamiano mnie dziś jedynie o sprawach niecierpiących zwłoki. Byłem też ciekaw kiedy ojciec Ofelii, dowiedziawszy się o jej ,,wypadku“ złoży mi wizytę. Lub kiedy zrobi to Rada Czarodziejów. Jedno było pewne - bez kłopotów się nie obejdzie.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Sro Sie 27, 2014 8:32 pm

Jak mogłam to zrozumieć, jeśli do tej pory okazywał mi jedynie chłód i wrogość? Czasami tylko, dla dobra sprawy starał się ugłaskać mój temperament, nie chcąc by swady nasze opuściły prywatne komnaty. Nie widywaliśmy się praktycznie wcale, poza momentami, kiedy było to konieczne, zadawał mi się zupełnie obcy, choć nazywałam go swym mężem. Jasnym było dla mnie, że tryumfuje. Że okazało się, że to on ma rację. Ja na jego miejscu postąpiłabym wszak dokładnie tak samo. Niech jednak cieszy się słodkim smakiem wiktorii, ja nie wrócę już do lasu. Drżę na samą myśl o tym, że ponownie mogłabym znaleźć się w takim niebezpieczeństwie. Sama, zdana na siebie. Niewiele zostało z mej buty.
- Były ci potrzebne? - zapytałam, chcąc choć na chwilę odwrócić uwagę od bólu, skupić ją na czymś innym. Wyjątkowo nie przeszkadzało mi, że do mnie mówił, niech kontynuuje. Tak długo, jak rozmawiamy, szaleństwo nie ogarnia mej głowy. Zaciskam wargi, zamykam oczy.
- Nie jestem z gliny - odrzekłam tylko, nie zbije mnie niczym glinianej wazy przy nieostrożym ruchu. Byłam mu jednak wdzięczna za delikatność i to, że przestawał, gdy widział, że ból stawał się nie do zniesienia. Nie spodziewałam się tego z jego strony, zdawał mi się raczej szorstki w obyciu i spodziewałam się, że będzie chciał opatrzyć mą ranę jak najszybciej, bez zbędnych czułości. Pewnie i to był jego obowiązek, gdyby ojciec mój usłyszał, że coś mi się stało pod jego opieką, wojna między naszymi królestwami byłaby czymś nieuniknionym.
- Dziękuję - powiedziałam cichutko, mając nadzieję, że jednak tego nie dosłyszy. - Powinieneś wracać do swych spraw, mój panie. Jestem pewna, że wzywają cię obowiązki jarla - to dodałam już znacznie głośniej.
Nie mogłam go przy sobie zatrzymywać.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Sob Sie 30, 2014 9:06 pm

W sumie, to byłem zadowolony, że Ofelka próbuje ze mną rozmawiać podczas gdy ja zmieniałem jej opatrunek. Wszak po pierwsze w ten sposób sama odwracała swą uwagę od bólu, a po drugie ja widziałem, kiedy ciężej jej było odpowiadać. Wtedy też przerywałem na chwilę.
- Zaklęcia? Nie, testuję je na Tobie. Ale wczoraj poszły mi całkiem nieźle. - Odpowiedziałem, zgodnie z resztą z prawdą. Wszak sam na sobie nigdy ich nie używałem, a nie widziałem potrzeby, by wrogów moich opatrywać. Ostatni raz więc, kiedy tego typu zaklęć używałem, były to czasy mojej nauki. Skoro jednak jej krzywdy nie zrobiłem, a nawet dość sprawnie założyłem nowe płótna, nie powinna mieć do mnie o to pretensji. Wszak ja tylko chciałem pomóc.
- Ale nie jesteś też z kamienia. - Zauważyłem, gdy ta chciała być męska i bohaterska niczym ja. Była kobietą, więc oczywistym było, że będę na nią uważał.Choć nawet gdybym pracował przy jednym z moich przyjaciół patrzyłbym, czy nie robię tego zbyt nieumiejętnie i zbyt wielkich cierpień mu nie przysparzam. Ona jednak dla mnie była wyjątkowa i powoli powinna się właśnie z tą sytuacją oswajać.
Nie skomentowałem jej podziękować, a tylko uśmiechnąłem się do niej łagodnie. Widziałem, że słowo to przeszło przez gardło jej z trudem, ale doceniałem, że się na nie zdecydowała. Nawet nie wiedziała jak wiele znaczyło to dla mnie.
- Dziś nie muszę nigdzie wychodzić. Jeśli zechcesz, spędzę przy Tobie cały dzień. No, chyba, że nie życzysz sobie, o Pani, mego towarzystwa... - Ja narzucać się nie mogłem, ale bez opieki pozostawiać jej nie chciałem. Jeśli ja wyjdę, na moje miejsce na pewno przyjdzie jakiś medyk, a przed drzwiami czuwać będą strażnicy po to, by nikt niepożądany, nie miał z mą żoną kontaktu i zbliżyć się do niej nie mógł.
Powrót do góry Go down
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Nie Sie 31, 2014 9:22 pm

Naprawdę nie chciałam pokazywać mu swej słabości. Dzielnie zaciskałam więc zęby i starałam się ukryć z jak wielkim bólem muszę się teraz zmagać. Mówi się, że białogłowy to płeć słabsza, a ja w całej swej nastoletniej bucie starałam się z tym walczyć. Zwłaszcza w towarzystwie kogoś takiego, jak jarl, kto do tej pory postrzegał niewiasty jedynie w jednej roli. Swych kochanek.
- Dobrze wiedzieć, iż stałam się twym obiektem ćwiczebnym, mój panie - odparłam, posyłając mu cień uśmiechu. Zbyt wielkie zmęczenie odczuwałam, by zdobyć się na coś więcej. Całe jednak szczęście, iż najwyraźniej mąż mój jest równie dobrym magiem co wojownikiem i nie uszkodził mnie jeszcze mocniej miast jedynie zmienić me opatrunki i poradzić sobie z raną.
- To jedynie wrażenie - dla niego cały czas byłam niczym z kamienia, nie chciałam o tym zapominać. Starałam się przywołać do siebie wszystkie negatywne uczucia, jakie żywię względem niego - przychodziło mi to jednak coraz trudniej, może to z powodu utraty krwi, może jego delikatnego dotyku i pokrzepiającego uśmiechu. Nie chciałam jednak stać się jedną z tych niewiast, które tracą dla niego zdrowy rozsądek. Na to nie pozwolę sobie nawet, jeśli miałabym przypłacić to życiem. Złożyłam postanowienie i zamierzam się go trzymać.
- Oboje wiemy, mój mężu, że musisz. Nie ma znaczenia czego ja sobie życzę, obowiązki względem twych poddanych winny być najważniejsze - niech da mi jeszcze tego cudownego eliksiru, każda chwila pełnej świadomości była mi niebywale ciężka.

_________________

Lady Ofelia Gordon
Powrót do góry Go down
Bjorn Bloody Axe


avatar

Posty : 32

PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   Wto Wrz 09, 2014 5:45 pm

Teraz już roześmiałem się. Gdy ukończyłem opatrywanie rany i wszystko poszło dobrze naprawdę mogłem być z siebie dumny. Humor nieco polepszył mi się, choć wciąż nie miałem ochoty na opuszczanie Ofelii. Najchętniej spędziłbym w jej komnacie kilka najbliższych dni, by mieć ją na oku przez cały czas. Chyba jasnym było, że jeśli tylko opuszczę pomieszczenie, to będę zastanawiał się, co tak właściwie dzieje się z nią w danym czasie.
Ona chyba jednak nie podzielała mego zdania, bo niemalże wyganiała mnie. Czy chciała się jeszcze przespać? A może po prostu nie życzyła sobie mego dalszego towarzystwa. W to wnikać nie chciałem chociażby po to, by się nie rozczarować. Czy na pewno chciałbym usłyszeć prawdę?
Fakt, że obowiązki wobec mych poddanych były dla mnie zawsze sprawą pierwszorzędną, jednak jeśli chodziło o mą żonę i jej dobro, to potrafiłem postawić ją na pierwszym miejscu w mym życiu. Nawet jeśli ona nie traktowała mnie zbyt poważnie i odrzucała do tej pory wszelkie me zaloty.
- Skoro tego sobie życzysz ma Pani, pozwól, że ja zajmę się królestwem, byś Ty mogła wypoczywać. Możesz czuć się bezpiecznie, postawię straż przed Twymi drzwiami. A jeśli będziesz chciała przespać się.. - Tu urwałem, sprawdzając, czy aby na pewno mam jeszcze substancję, którą chciałem jej przekazać. - Pozostawiam Ci eliksir. Postaram się wrócić jak najszybciej ma ukochana żono. - Podałem jej fiolkę i wyszedłem z komnaty licząc, że wrócę tu jeszcze wczesnym popołudniem. chciałem pozwolić jej wypocząć, wszak nie od dziś wiadomo, że sen jest najlepszym lekarstwem. Na wszystko - zarówno jeśli chodziło o zdrowie fizyczne jak i psychiczne.

Z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Ofelii   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Ofelii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień
» Wspólna Komnata

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ East Anglia  :: φ Thetford :: Siedziba jarla-
Skocz do: