IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chatka Żyda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Chatka Żyda   Sro Sie 06, 2014 7:09 pm

Przed gospodą czekał na Ragnara jego zwierzęcy kompan, pies rasy Wilczarz, którego przygarnął podczas jednej z podroży po Wyspach, gdzie o dziwo nie ograbił żadnego domu, ani nie zgwałcić żadnej panny. Ważne zadanie miał i nie mógł być rozproszony, od powodzenia "misji" zależało czy nadal będzie miał głowę na swoim miejscu. Zacmokał do psa, którego nazwał Odyn i polecił mu wybranie się na żer. Z wilczarzem był za bardzo rozpoznawalny, a bardzo możliwe, że on i Uwe będą zmuszeni dopuścić się bardzo, ale to bardzo złego czynu jeżeli Żyd nie zechce współpracować. Wtedy pozostanie im ucieczka na północ i zaszycie się w jakiej małej wiosce aby tam roztrwaniać zdobyte złoto. Kiwnął Uwe by ten za nim szedł, chałupa Żyda znajdowała się nieco na obrzeżu Thetford. Przezorny kupiec wynajął ochroniarza, jednego z byłych rzymskich legionistów. Ragnar wiedział, że tacy mają spore umiejętności ale sprawdzały się one bardziej w grupie niż solo. Uwe powaliłby go jednym ciosem i po kłopocie, więc nie było czym się przejmować. Szli wytyczonymi drogami w milczeniu, w końcu dotarli do miejsca.
- Najpierw wycenimy twój naszyjnik, nie zapomnij się z nim targować. A potem zobaczymy co nasz ziomek powie. - powiedział Ragnar i weszli do środka. Dolna część chaty była przeznaczona na sklep, górna na mieszkanie.
- Icek, kopę lat! - zawołał radośnie wiking podchodząc do szynkwasu.- Z pewnością będziesz chciał rzucić swoim chciwym oczkiem na to... - dał znać Uwe by wyciągnął błyskotkę.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Wernhard


avatar

Posty : 40
Skąd : Germania

Czekoladowe żaby
Monety: 10 bl.
Ekwipunek: -

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Sro Sie 06, 2014 8:50 pm

Wernhard choć już od paru lat stał przy boku Ragnara i jego towarzyszy nigdy nie mógł zrozumieć dlaczego przez tyle czasu siedzi i się nudzi. No cóż nie mówię, że nie potrafił sobie znaleźć zajęcia jednak wszelkie treningi lub też uciechy z dziewkami z wioski nie mogły się równać adrenalinie jaka towarzyszyła wyprawom łupieżczym. Wielu nie mogło zrozumieć sposobu myślenia Wernharda i dlatego niektórzy po prostu bali się z nim zadawać. Tego właśnie mężczyzna nie mógł zrozumieć. Owszem parę razy pokazał co też on potrafi jednak nigdy nie ronił tego specjalnie. Jak ktoś go wyzwał to stawał do walki i czasem kończyło się to obcięciem komuś ucha czy też palca u ręki. Przecież to przy potyczkach było zupełnie normalne. Jednak tego dnia akurat nikt nie miał ochoty mierzyć się z byłym mieszkańcem Germanii. Wernhard nawet jeśli ktoś przy nim wspomniał, że nie jest wikingiem wpadał w niemały szał więc ludzie po prostu woleli ustępować mu z drogi. Akurat szukał swoich towarzyszy i jak na złość nigdzie nie mógł ich znaleźć. Przechodząc koło jakiegoś sklepu usłyszał głos Ragnara. Lekko się uśmiechając wszedł do tego przybytku i stanął w drzwiach.
- Witajcie kumotrzy. Czy nie zapomnieliście o kimś jeśli chcecie się zabawić. Cały dzień was szukam po tej wiosce i znaleźć nie mogę. – powiedział i zrobił lekko obrażoną minę. Podejrzewał, że Ragnar się nie obrazi o to wtargnięcie. Zresztą cóż można począć skoro Wern po prostu się piekielnie wręcz nudził więc dołączenie do swoich towarzyszy uważał za normalną sprawę, chociaż tak naprawdę nikt nie wiedział co siedzi w głowie byłego mieszkańca Germanii.

_________________

Powrót do góry Go down
Uwe Krwawy



Posty : 13

Czekoladowe żaby
Monety: 10 blaszek
Ekwipunek: naszyjnik z rubinami, bochenek chleba

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Czw Sie 07, 2014 7:03 pm

Uwe pewnie nie raz nie dwa widział psisko Ragnara na oczy toteż zaczekał spokojnie aż jego towarzysz odprawi zwierzaka. Co prawda "Krwawy" też nie był w mieście sam, miał konia, czarnego, postawnego, szybkiego jak wiatr i narwanego jak jego właściciel, ale oddał go pod opiekę stajennemu, więc nie musiał się przejmować czy niczego mu nie brakuje. Niby Uwe mógł podróżować na jakiejś miotle czy widłach jak na czarodzieja przystało, a jednak wolał bardziej przyziemne środki lokomocji, bo trzeba wspomnieć, że ten wielkolud miał chyba lęk wysokości... A przecież Czarodziejka próbowała go przekonać wiele razy by przy jej boku zasiadł na smoku, ale jej się nie udało.
Jak powiedzieli, tak zrobili i poszli do żyda, oczywiście Uwe posłusznie ruszył za Ragnarem, co prawda "Krwawy" był narwany, nie lubił wykonywać poleceń, ale znał swoje miejsce w szeregu i kiedy trzeba był posłuszny, zwłaszcza gdy chodziło o wzbogacenie się. Bo, i to wcale mu się nie chwali, on częściej trwonił pieniądze na różne uciechy niźli zdobywał je, zwłaszcza w uczciwy sposób.
Skinął łepetyną na słowa swego kamrata, pewno, że będzie się targował, w końcu złota nigdy za wiele, wiedział, że może dostać przynajmniej trzy złocisze, ale gdyby dostał więcej? Wszedł za Ironsidem do chaty i rozejrzał się, niby to podziwiając zgromadzone tam artefakty, ale w rzeczywistości wzrokiem prześlizgnął się po przedmiotach, które w razie czego mogły słuzyć do obrony, albo mogłyby być cenne. Uwe wyciągnął wisior i bez zbędnych słów pokazał go kupcowi.
- Prawdziwe rubiny - rzucił tylko wbijając spojrzenie w żyda, oczywiście obrzucił wzrokiem jego ochroniarza, ale w rzeczy samej większych chłopów był zdolny powalić jednym ciosem. Odwrócił się dopiero, gdy ktoś wszedł do przybytku, ale gdy ujrzał Wernharda skinął mu jedynie czerepem szczerząc się przy tym. No proszę, a wczoraj sam musiał dzban z piwem osuszyć, dzisiaj pewnie nie będzie miał tego problemu.

_________________
Powrót do góry Go down
Merlin

avatar

Posty : 191

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Czw Sie 07, 2014 8:41 pm

Icek widząc znajomą twarz Ragnara od razu wiedział, że sprawy dobrze się nie potoczą. Jednak gdy dwie kolejne podejrzane mordy pojawiły się w jego progu miał stuprocentową pewność, że dzisiejszy dzień może być jednym z jego ostatnich. Przełknął głośno ślinę, aż odznaczyła się na jego gardle przeskakująca grdyka. Wyciągnął trzęsącą się rękę po wspominiany naszyjnik i zaczął się na niego ślepo patrzeć. W jego głowie wycena wisora była ostatnią zajmującą go rzeczą. Kątem oka starał się wypatrzeć swojego strażnika, który może i słabą, ale zawsze był jakąś obroną. Po kilkunastu sekundach tępego gapienia się na rubiny wystękał:
- Cz.. cz.... cztery złote monety. - szybko wcisnął naszyjnik z powrotem w szeroką łapę Wikinga, żeby ten nie myślał, że Icek chce mu go ukraść.
Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Czw Sie 07, 2014 10:00 pm

Izaak nic się nie zmienił od ostatniego razu, kiedy to Ragnar zgodził się na wyświadczenie mu przysługi.
Niestety żyd jak to żyd, niesłowny pozostał skąpiąc kilka monet które obiecał za ochronę. Żaden woj nie lubi za darmo wymachiwać stalą i narażać życia dla byle kaprysu. Kupiec najwidoczniej nie miał nigdy do czynienia z prawdziwymi wikingami, bo inaczej zapłaciłby Ragnarowi za usługę jak przystało. Niestety podpisał na samego siebie wyrok śmierci, którą nasz wiking z rozkoszą mu zada. Uśmiechał się do Icka bezczelnie, dając mu tym samym do zrozumienia, że na wycenie wisiora to spotkanie się nie skończy. Ragnar rad był z dołączenia Wernharda, niegdysiejszego niewolnika którego pojmał w Germanii, krainie dzielnych wojaków. W trójkę uda im się złupić znacznie więcej niżeli w dwójkę. Posłał kompanowi uśmieszek przerwany trikiem nerwowym przez który jego twarz stawała się nieobliczalna. Zaczynało się szaleństwo.
- Tylko 4 złote monety Icek? - zapytał zaczepnie - Myślę, że jest to warte co najmniej 10 złotych monet. Prawda? - zwrócił się do swoich towarzyszy broni. Wiedział, że Wernhard ma dwa miecze i w razie konieczności pożyczy swój oręż. Choć Ragnar nie przepadał za mieczami, to potrafił nimi efektownie zabijać.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Wernhard


avatar

Posty : 40
Skąd : Germania

Czekoladowe żaby
Monety: 10 bl.
Ekwipunek: -

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Czw Sie 07, 2014 10:19 pm

Pierwsze wrażenie jakie niewątpliwie zrobił na właścicielu tego przybytku bardzo mu się podobało. Nie każdy był na tyle rozgarnięty by uważać Wernharda za osobnika niebezpiecznego o ile nawet porównać go do zbiega z jakiegoś lochu. Nie mógł się posiadać ze szczęścia, że oto dość niespodziewanie na dobrą zabawę natrafił, o ile dla kogoś wypruwanie flaków mogło takową być. Na szczęście dla Wernharda zabijanie nie było czymś, co plamiłoby jego honor. On uwielbiał to robić, a jeszcze będąc w towarzystwie swoich druhów tym bardziej chętnie sięgał po swój oręż. Jednak na razie nie widział żadnego zagrożenia. Nie interesowało go zbytnio o co idzie ta kłótnia o monety. Dla niego ważniejsze było co przydatnego można wynieść z Ickowego przybytku. Mimo iż miał dwa miecze i potrafił nimi całkiem nieźle wymachiwać to przydałaby mu się jeszcze jakowaś tarcza. Pochwycił wzrok i uśmieszek Ragnara. Wiedział doskonale co one oznaczają. Cóż przecież od dawna z nimi przebywał i znał prawie wszystkie miny swojego przywódcy jak i „brata”. Może byłoby to i dziwne, iże traktował swego niegdysiejszego pana jako kogoś z rodziny ale bycie w jego drużynie do czegoś zobowiązywało. Nie raz i nie dwa obaj ratowali sobie życie i tyłki od poważnych konsekwencji.
- Radziłbym go posłuchać mości Icku czy jak się tam zwiesz. Wiem jaki bywa gdy mu się odmawia. – powiedział i wrócił do przeglądania zawartości przybytku Żyda. Oczywiście odwzajemnił również powitanie Uwego. Miał bowiem dość oleju w głowie by poważać tego męża. Który w boju był równie sprawny jak każdy z nich. Po czym jego wzrok padł na Ickowego ochroniarza tudzież kogoś, kto w razie niebezpieczeństwa będzie starał się dupę Żydkowi uratować. Przy Wernhardzie wyglądał jak chuchro ale wojownik nauczył się już by nie oceniać człowieka po wyglądzie tylko jego umiejętnościach bojowych, szczególnie jeśli chodziło o mężczyzn. Przyjrzał się dokładnie broni jaką imć ochroniarz posiadał i zaczął nawet oceniać szanse w boju jednakże stwierdził, że za wielkich to ten stojący z boku osobnik z aparycji rzymianina przypominający nie miał.

_________________

Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Nie Sie 10, 2014 7:59 pm

Izaak zaczął szczerze żałować iż opuścił swoje rodzinne strony w poszukiwaniu bogactwa. Urodził się nieopodal grodu krakowskiego w rodzinie zwykłych chłopów, którzy uprawiali ziemie, hodowali bydło oraz zajmowali się sadownictwem słynącym z obfitych jabłoni i gruszy. W sumie ickowej rodzinie nie powodziło się źle, wręcz przeciwnie. Ze względu na swoje zajęcia byli ewenementem w swoim środowisku. Część ich rodziny wolała żyć w grodzie i tam zbijać majątek. Rodzice Izaaka byli jednak innego zdania, trzymali się swojego skrawka ziemi i płodzili dzieci. Aż dwunastkę. Nie można więc się dziwić decyzji Izaaka chcącego wyrwać się z rodzinnych pieleszy, gdzie był tym "środkowym" i bardzo często zapominanym. Kochał braci i siostry, lecz wiedział jaki los mu przypada. "Środkowi" zawsze są przegrani. Kiedy skończył piętnaście lat opuścił rodzinny dom i ruszył w świat. Tułał się od grodu do grodu, od krainy do krainy aż trafił na innego żyda, który przyjął go pod swoje skrzydła i zaczął przyuczać do zawodu kupca. Lata mijały, doświadczenie rosło a stary żyd zmarł. Izaak odziedziczył spory kram i cały majątek. Fortuna mu dopisywała. Przebywając w obrębie basenu Śródziemnomorskiego poznał Rebecce, która pokazała mu magię. Było to jego pierwsze doświadczenie z czarami, co skrzętnie wykorzystał. Pojął czarownicę za żonę i spłodził z nią czternaścioro dzieci, które odziedziczyły zdolności po matce. Żyli tam, gdzie akurat zawędrowali. W przeddzień wyprawy za morze na Wyspy, grupa rzezimieszków wyrżnęła mu żonę i dzieci, ocalał tylko jeden syn, Joachim. Istniały powody tego nieszczęścia, lecz nikt nie przypuszczał takiego ogromu nienawiści do Żydów. Owdowiały i zrozpaczony udał się do Wessex, a stamtąd do East Anglii, gdzie zbierał spore zyski handlując przedmiotami sprowadzanymi z innych krain. Tak o to naszemu Izaakowi życie przeskakiwało przed oczyma. Czuł iż to spotkanie z wikingami nie skończy się zbyt dobrze. Umrze. Widział już w wyobraźni swoją śmierć, nie oszczędzą go nawet gdyby błagał na kolanach. Dlaczego oszukał wtedy tego całego Ragnara? Miał nadzieję, że jego rana się zaogni i zemrze? Chciwość już nie jednego żyda zgubiła.
- Piętnaście nawet - wyjąkał patrząc z przerażeniem na twarz Ragnara, która była istna maską samego Szatana. Do ickowej głowy dotarło w końcu co tak naprawdę się stanie i skoro ma ponieść śmierć to co szkodzi zapaskudzić wikingom ich cel? Krzyknął w ojczystym języku do Rzymianina aby atakował, a sam czmychnął w głąb pomieszczenia. Miał trochę czasu zanim napastnicy przeskoczą kontuar. Wołał swojego syna Joachima aby uciekał, a sam dopadł piwnicy i tam obudził coś potwornego. Ostatnia szansa, ostatnia broń. Może przeżyje? Oczy ogromnej bryły gliny zajaśniały rubinowym kolorem. Golem był gotowy do ataku.
Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Pon Sie 11, 2014 8:37 pm

Ragnar należał do okrutnych ludzi. Wpływ na to miała kultura w której dorastał ale i parszywy charakter jaki posiadał. W zadawaniu bólu i pozbawianiu życia innych odczuwał ogromną przyjemność, niemal spazmatyczną. Przychodziło mu to tak samo łatwo jak smarkanie w rękaw. Dla większości praktykowana wojaczka tego wikinga była istnym barbarzyństwem, lecz nie był on zwykłym siekaczem. Oj nie. Gdyby dorastał na innym dworze królewskim to z pewnością zostałby dyplomatą o giętkim języku, owijającym sobie ludzi wokół palca. Przebiegły i wiedzący, gdzie być aby zyskać. Miał wiele twarzy, o czym przekonać się już mogła Helga. Oczarował ją niewinny, dobrotliwy mężczyzna, a gdyby teraz go ujrzała, gdyby tylko znała przeszłość... Bolesne to byłyby uczucia. Ragnar nawet poznawszy ciężkie losy żyda, nie zlitowałby się nad nim. Wręcz przeciwnie, zatraciłby się z przyjemnością w swoim sadyzmie. Wiking nie mógł znieść widoku parszywej mordy, więc tylko czekał na ten szczególny moment aby rozpętać tu piekło. Mając przy boku Uwe i Wernharda nie miał powodu do niepokoju. Załatwią tę sprawę po cichu, bogacąc się. Kątem oka przyuważył piękną tiarę, którą chętnie obdarowałby Lethe. Powrócił wzrokiem do żyducha i wiedział, że to już teraz... Czekał na słowa, czekał na reakcje. Widząc ucieczkę Icka uśmiechnął się krzywo i kiwnął Wernhardowi na znak, że jest dla niego. On sam zamierzał zmierzyć się z rzymskim legionistą, który już nacierał. Ujął jeden z mieczy swego brata i natarł na przeciwnika. Uwe udał się na górę aby dorwać dzieciaka.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Wernhard


avatar

Posty : 40
Skąd : Germania

Czekoladowe żaby
Monety: 10 bl.
Ekwipunek: -

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Pon Sie 11, 2014 8:59 pm

Wernhard uśmiechnął się do Ragnara. Sam widział kilka ciekawych przedmiotów, które zapewne spodobały by się kobietom, które były w przybtyku Żyda. Nie miał jednak za wiele czasu na roztrząsanie ich wartości, bo właśnie imć Icek zaczął swoją głupią i bezrozumną ucieczkę. Były mieszkaniec Germanii właśnie tak oceniał odwagę i gotowość bojową Żyda. Ucieszył się, że Ragnar pozwolił mu zakończyć zapewne długie i nudnawe życie żydowskiego kupca. Po drodze złapał jakąś tarczę, która nie była za bardzo dopasowana do jego ręki ale zawsze mogła go osłonic od większości ciosów ochroniarzy gdyby jacyś jeszcze w Ickowym przybytku byli. Wern miał bardzo dobrą kondycję więc przesadzenie jednym susem kontuaru nie sprawiło mu żadnego problemu. Po czym rzucił się w pogoń za Żydem. Nie zdążył go niestety dopaść zanim Icek dotarł do piwnicy. Zastanawiał się i owszem jak sobie Ragnar radzi. Znał jego możliwości i wiedział, że rzymianin nie ma najmniejszych szans z jego bratem i zarazem przywódcą. Odkąd Wiking uwolnił Wernharda ten cieszył się, że mógł walczyć w jego załodze. W pomieszczeniu, które można by było nazwać piwniczką było dość ciemno jednak Wern wiedział mniej więcej, w którą stronę pobiegł wystraszony Żydek.
- Trzeba było nie oszukiwać Ragnara, a i obietnicy jaką mu złożyłeś dotrzymać. – powiedział gdy znalazł trzęsącego się w kącie Icka. Nie zauważył wówczas jeszcze potężnego kloca gliny. Być może nie uważał, że z jego strony może jakoweś zagrożenie czyhać. Podszedł więc do Żyda z obnażonym mieczem i stanął nad nim.
- Jakby cię tu zabić? Szybko czy też wolno? – zadawał mu pytania. Oczywiście nie oczekiwał na nie odpowiedzi. Tu nie chodziło o nie. Wernhard już miał w głowie ułożony plan mordu i jego chciał się trzymać. Nie chcąc więc czekać zbyt długo wyciągnął trzęsącego się Icka z jego kryjówki i pchnął go silnie na przeciwległą ścianę tak by Żydek twarzą o nią uderzył. Wern również należał do ludzi, w których sercu trudno było szukać miłosierdzia czy też litości. On był równie bezwzględny i okrutny co Ragnar choć nie wiedział czy nie przewyższał swego dowódcy jak i brata okrucieństwem.
- Za to, iż nie dotrzymałeś obietnicy oraz za próbę oszustwa mojego druha teraz zapłacisz cenę najwyższą. – powiedział i świsnął mieczem koło głowy Żydka tuż nad uchem. Oczywiście po pchnięciu owy narząd padł smętnie na ziemię a Wernhard śmiał się tylko z pisków jakie Żydek z siebie wydawał.

_________________

Powrót do góry Go down
Merlin

avatar

Posty : 191

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Wto Sie 12, 2014 3:50 pm

Mimo zaszycia się w najciemniejszym kącie piwnicy Icek nie miał złudzeń, że za chwilę będzie jego koniec. Słyszał dobiegające ze schodów głośne kroki wikinga, które odbijały się echem po pomieszczeniu pełnym beczek piwa. Za jedną z nich czaił się jego golem, jedyne źródło nadziei. Icek wiedział, że swojego życia już nie uratuje, ale liczył, że golem zapewni bezpieczeństwo chociażby jego potomkowi.
Gdy Wernhard w końcu go dopadł, twarz żyda pokryta była łzami, a w oczach kryło się czyste przerażenie. - P.. p.. panie, to tylko nieporozumienie! N.. n.. niigdy nie zamierzałem oszukać wielkiego Ragnara! Powiedz c.. co tylko mogę zrobić, abyś darował mi życie! - wybełkotał smętnie bez większego przekonania. Chęć mordu wypisana na obliczu wikinga nie dawała żadnych wątpliwości, że za kilka chwil Icek pożegna się z tym światem.
Nagle wszystko potoczyło się niezwykle szybko. Poczuł jak silne ramiona Wernharda podnoszą go niczym piórko i posyłają prosto na kamienną ścianę. Trzask łamanych kości policzkowych rozległ się po całym pomieszczeniu. Zszokowany Icek nie zdążył nawet zareagować, gdy usłyszał przy głowie pojedynczy świst i przeszywający ból przeszedł całe jego ciało. Gardłowy wrzask wypłynął z jego ust, a z miejsca, gdzie parę sekund wcześniej było jeszcze ucho, krew opryskała ścianę oraz twarz Wernharda. Icek upadł na ziemię, po czym zaczął czołgać się w stronę golema, wypowiadając resztką sił wiązankę niezrozumiałych słów. Ni stąd ni zowąd golem zaskoczył i natarł na Wernharda całym swoim cielskiem. Glinianą łapą zadał potężny siarczysty cios prosto w twarz wikinga, którego aż odrzuciło do tyłu, a miecz wypadł z uścisku dłoni. Z nosa trysnęła mężczyźnie krew, a kość wyraźnie była przestawiona. Poruszając się niezwykle szybko, mimo swojej sylwetki, golem znowu dopadł wikinga, zacisnął łapy na jego pasie i począł bezlitośnie zaciskać gliniane palce powoli łamiąc żebra Wernharda. Ledwo przytomny Icek wykorzystując natarcie golema podczołgał się do schodów dalej szukając ucieczki, nie wiedząc, że i tak wpadnie z deszczu pod rynnę.
W międzyczasie piętro wyżej rzymianin dobył swój lśniący miecz z pochwy i z wojowniczym okrzykiem rzucił się na Ragnara, chcąc zadać mu śmiertelny cios w bok skutkujący szybkim wykrwawieniem się. Zwinny ruch Ragnara jednak uniemożliwił mu wykończenie akcji i legioniście udało się jedynie głęboko rozciąć lewe udo mężczyzny tuż ponad kolanem. Rana ta utrudniała sprawne poruszanie się wikinga, gdyż każdy krok powodował przeszywający ból.
Powrót do góry Go down
Wernhard


avatar

Posty : 40
Skąd : Germania

Czekoladowe żaby
Monety: 10 bl.
Ekwipunek: -

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Wto Sie 12, 2014 5:21 pm

Wern nie wierzył w to co słyszał. Oszczędzić życie Icka. Nie miał niestety takich podstaw. Po pierwsze jego doświadczenia z takimi osobnikami nie były najlepsze. Wiedział, a raczej słyszał z opowieści, o tym, że Żydzi nie byli zbyt słownym narodem to po pierwsze, a po drugie mogli, jeśli byłoby im to na rękę wydać bez mrugnięcia okiem swoich pobratymców, do których Wernhard na pewno nie należał. Jednak o losie tego Żyda przesądził fakt, że po prostu oszukał jego przyjaciela, brata oraz druha Ragnara.
- Trzeba było o tym pomyśleć zanim zdradziłeś zaufanie Ragnara, mości Icku. Teraz płaszczenie się przede mną sensu najmniejszego nie ma. Ja litości nie znam niestety więc twe życie czas zakończyć Żydzie. – powiedział i znów zamachnął się mieczem. Jednak ciosu swego nie zakończył pchnięciem, bowiem Wern powędrował w powietrze jak szmaciana lalka. Nie mógł się w pierwszej chwili zorientować co tak naprawdę się stało. Dopiero gdy gliniana pięść złamała mu nos zrozumiał, ze ma do czynienia z golemem. Wernhard wiedział, iż te bestie są silne jak rozwścieczone smoki chociaż dotąd żadnego smoka nie widział. No to się ładnie wkopałeś bratku pomyślał i choć szanse, że wyjdzie z tego pojedynku bez szwanku nie zamierzał się poddać. Najpierw siekł mieczem po łapskach golema jednak nie widział by to jakowyś efekt przynosiło. Czuł oczywiście ból ze złamanego nosa ale to nigdy nie zatrzymało Wernharda. On zamierzał walczyć o swoje życie. Jednakże gdy stwór sprawił, że miecz wypadł byłemu mieszkańcowi Germanii z rąk, sytuacja stała się nie bardzo ciekawa dla Werna. Naturalizowany wiking zaczął tedy walić pięściami po najwrażliwszej części glinianego cielska, o którym słyszał, a mianowicie po oczach golema. Wojownik czuł jak siła łapsk stwora miażdży mu żebra. Z całej siły starał się by nie wrzasnąć z bólu. Po chwili jednak po rozum do głowy poszedł i nie siłą rąk zaczął okładać golema tylko przedłużeniem jednej z rąk, tarczą mianowicie, walić po łbie i oczach stwora walić. Wern modlił się też do Odyna by dał mu przeżyć i wyjść zwycięsko z tej walki.

_________________

Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Czw Sie 14, 2014 12:06 am

Czasem intuicja może zwieść najbardziej doświadczonego wojownika. Ragnar stoczył wiele walk, wygrał liczne bitwy i potyczki. Nigdy jednak nie był w stanie przewidzieć komplikacji, a takie właśnie zaistniały w chacie żyda Izaaka. Plan wikinga był prosty: przychodzą, zabijają, plądrują i wychodzą bogatsi. Niestety nie sądził iż Icek zawierzył się czarom i posiadał golema... Do tego jednak zaraz wrócimy. Ragnarowi przypadła walka z byłym legionistą, który okazał się wbrew pozorom godnym przeciwnikiem. Walczył krewko, wspomagając się okrzykami w łacinie. Wydawałoby się iż wzywa Marsa na ratunek, niestety Ironside nie był za bardzo obyty w wierze mieszkańców z południa Europy. Miecz dobrze leżał mu w ręce i mimo braku toporka parł nieustannie naprzód, przyciskając przeciwnika do ściany lub kontuaru. Wykonywali przeróżne kombinacje, godne pozazdroszczenia. Pierwszy cios nadszedł nieoczekiwanie, wiking syknął przez zaciśnięte zęby. Noga zaczęła ciążyć przy każdym następnym ruchu. Ból spowodował w nim jeszcze większą agresję, w szale ruszył szarżą na Rzymianina i ciął go na odlew by sponiewieranego złapać za włosy i uderzyć głową o drewniany kontuar. Uderzał tak kilkukrotnie powodując zgon przeciwnika, z twarzy została krwawa miazga. Usłyszał krzyki swojego druha i nie myśląc o niczym innym ruszył mu na ratunek. To co zastał w piwnicy przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Pierwszy raz od wielu lat sięgnął po różdżkę, odkładając miecz. Czary należało zwalczać czarami. Rzucił jedno z zaklęć wprost w pękate plecy golema.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Pią Sie 15, 2014 12:19 pm

Wikingowie mimo posiadania czarodziejskich zdolności, bardzo często z niej rezygnowali na rzecz stali.
Takie coś jest nie do pomyślenia dla innych społeczności, które bez swojej różdżki nie potrafią żyć.
Ragnar jak na pojętnego mężczyznę przystało, dobrze myślał. Czary należało zwalczać czarami. Gliniane konstrukcje były rzadkością i uchodziły za bajki dla niegrzecznych, żydowskich dzieci. Jak Izaak wszedł w jego posiadanie? Czy kryła się za tym jakaś ciekawa historia? Tego najpewniej się już nie dowiemy.
Żyd skomlał w kącie, wykrwawiając się obficie z obrażeń na głowie i twarzy. Wątpliwe aby taki ubytek życiodajnego płynu przeżył... Golem zaciskał swoje łapska na tułowiu Wernharda, boleśnie go raniąc.
Ma jednak Ragnar dobre wyczucie czasu, bo jeszcze chwila, a druh jego wymiotowałby własnymi wnętrznościami. Zaklęcie ugodziło potwora w plecy, powodując małe pęknięcia. Ucisk się poluzował na tyle iż Wernhard wypadł z rąk jak szmaciana lalka. Golem ruszył na nowego przeciwnika, wydając z siebie okropny dźwięk. Podłoga w piwnicy dudniła od jego kroków, było tu za mało miejsca...
Nasi rabusie nie przewidzieli jeszcze jednego szczegółu. Syn Izaaka, Joachim przechytrzył Uwe i pobiegł po ratunek. Zapowiadało się na tragiczne zakończenie.
Powrót do góry Go down
Wernhard


avatar

Posty : 40
Skąd : Germania

Czekoladowe żaby
Monety: 10 bl.
Ekwipunek: -

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Pią Sie 15, 2014 10:03 pm

Jedyne co Wernhard teraz czuł to ból. Był on tak silny, że chwilami wiking tracił kontakt z rzeczywistością jednak nie oznaczało to, że przestał walczyć o życie. Poddanie się było wbrew naturze krewkiego wojownika. Każdy w drużynie wiedział, że Wern był dość szalonym i porywczym człowiekiem. On nie znał czegoś takiego jak uległość czy też odstąpienie od ataku. Zawsze stał w pierwszej linii, zawsze walczył całym sercem nie bacząc na to, że może zostać poważnie ranny czy też nawet zginać. Jednak teraz każdy oddech był walką nie tyle co o przetrwanie ale o to by nie wrzeszczeć z bólu. Wernhard nigdy nie krzyczał gdy był ranny. Co to, to nie. Z ust tego mężczyzny nigdy nie padł żaden jęk choć wiele razy był poważnie poturbowany. Nigdy jednak nie miał aż tylu obrażeń na raz. Chwilami zdawało mu się, że traci kontakt z rzeczywistością. Przed oczami majaczyła mu Germania i jego rodzice, potem jego siostra i bracia, których raczej już nigdy nie zobaczy. Potem przed oczami stanął mu pojedynek z Ragnarem w karczmie i nagle ból zelżał, choć nadal niejednemu odebrało by siły jak i chęć do walki. Wern spojrzał w kierunku wejścia. Próbował się lekko uśmiechnąć do swojego druha, który właśnie przybył na odsiecz jednak żadne mięśnie nie chciały go słuchać. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Gdy golem wypuścił Wernharda ze swego uścisku mężczyzna gruchnął o podłogę piwniczki na chwilkę tracąc przytomność. Gdy się ocknął starał się wymacać swą różdżkę. Skoro miał zdolności magiczne należało je właśnie w tym momencie wykorzystać. Problem jednak polegał na tym, że Wern nie mógł się za bardzo ruszać. Połamane żebra i nos, oraz poobijane ciało skutecznie odmawiało mu posłuszeństwa. Siłą woli jednak zdołał wyciągnąć przed siebie magiczny patyczek i celując mniej więcej w plecy glinianego stwora rzucił jakieś zaklęcie. Zapewne gdyby był bardziej przytomny wybrałby bombardę lub coś w tym stylu. Jednak jakie zaklęcie rzucił wiking w plecy stwora pozostanie tajemnicą. Ważne było dla Werna w tym momencie by jego interwencja trafiła. Po czym odczołgał się w kierunku miecza i wziął go w dłoń. Oczywiście na niewiele się to teraz mogło przydać skoro mężczyzna nie miał siły wstać, a co dopiero walczyć. Gorączkowo myślał nad tym co też ma powiedzieć jeśli stanie się najgorsze. Bardzo nie chciał by ich złapali, ale gdy Wernhard nie miał możliwości ucieczki nie mógł liczyć na szczęście.

_________________

Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   Pią Sie 15, 2014 11:21 pm

Ragnar toczył właśnie bitwę na śmierć i życie. Czuł się jak podczas jednej z wielkich bitew, które toczył regularnie odkąd wszedł w okres męski. Teraz jednak był sam na sam z przeciwnikiem w małym pomieszczeniu. Chciał odciągnąć golema od swojego przyjaciela, pozwalając mu tym samym stanąć na nogi. Nie wiedział jeszcze w jak bardzo ciężkim stanie jest Wernhard. Golem miał trudności z opuszczeniem piwnicy, ale z łatwością sobie poradził. Podłoga pękła pod jego naporem, naruszając nieco konstrukcje chaty. Ragnar w porę pochwycił tarczę, która w minimalny sposób zamortyzowała cios zadany przez pięść golema. Gwałtowny atak spowodował niezłe przemeblowanie, drogocenne przedmioty pospadały na ziemię. Wiking wypróbował wszelkie mu znane zaklęcia, które odnosiły wysoce mierny skutek. Skakał, robił uniki a i tak zarobił cios przez który dzwoniło mu w uszach. Językiem pomacał swoje zęby, na szczęście wszystkie były jeszcze na swoim miejscu. Gdzie się podziewał Uwe? Przydałoby się wsparcie? Co z Wernhardem? Co miał robić? Wiedział, że to jego wina. Wciągnął swoich towarzyszy w pułapkę z której mogą wyjść jako trupy. Było mu z tym źle. Uniknął kolejnego ciosu i doznał objawienia zesłanego przez samego Odyna. Sufit. Odciągnął golema w wybrane przez siebie miejsce i wycelował różdżką w górę. Cały strop runął w dół, a Ragnar z wysiłkiem odskoczył gryząc wargę do krwi. Rana nogi dała o sobie znać. Teraz należało wyciągnąć z piwnicy Wernharda. Dobiegając do piwnicy usłyszał dźwięk rogu oznaczający tylko jedno: wiedziano o rozróbie.
- Musimy uciekać! - zakrzyknął pokonując pospiesznie schodki. Ujrzał swego druha, który zdecydowanie nie wyglądał najlepiej. Odwrócił się słysząc łkanie zakrwawionego Icka. Ragnar poczuł palący gniew, chwycił za miecz Wernharda i dźgnął Żyda w pierś. Ten zarzęził i odszedł do lepszego świata. Rozgorączkowany wrócił do przyjaciela i postawił go z trudem na nogi. Nie było czasu na okazywanie słabości, jeżeli stąd nie znikną to wpadną w ręce straży, a potem to już górki na szafot.
Co jak co ale umierać nie zamierzał.
- Nie wiem na ile powstrzymałem te monstrum, ale niewiele mamy czasu. Zaraz zjawią się tu strażnicy. - mówił, ciągnąc niemal Werna i zmuszając go do stawiania kroków. Okoliczności nie sprzyjały trosce. Z trudem opuścili piwnicę. Zasłyszeć mogli odgłosy golema, który pokonywał przeszkodę. Po Uwe nie było śladu, możliwe, że uciekł albo padł. Przy tak rannym towarzyszu, normalna ucieczka nie miała prawa się powieść. Dlatego Ragnar wpadł na szalony pomysł. Nigdy tego nie robił, ale warto spróbować. Złapał za stojący w sieni trzewik i przedostał się wraz z Wernhardem zza dom.
- Nie mamy za wiele czasu, trzymaj się Wernhardzie - mówił, chcąc uspokoić przyjaciela choć nie było to za bardzo potrzebne. Przystawił różdżkę do trzewika i zaczął mamrotać zaklęcie, nie wiedząc czy robi to dobrze. Chciał przenieść ich na Dzikie Pola, gdzie znajdowała się reszta drużyny. Tam uzyskają niezbędną pomoc. Rzucił na ziemię trzewik i polecił kompanowi go chwycić, sam również zamierzał to uczynić, ale usłyszał okrzyk, który chyba należał do Uwe.
- Łap i ostrzeż pozostałych - rzucił w stronę, a sam zniknął ponownie w chacie. Ragnar należał do ludzi lojalnych. Nigdy nie opuści swoich przyjaciół w potrzebie.


[ post napisany w porozumieniu z MG, świstoklik jest wadliwy i Wern na pewno nie trafi na Dzikie Pola. Sam Ragnar dozna kilku nowych ran ale zdąży czmychnąć przed strażnikami. Koniec wątku.]

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chatka Żyda   

Powrót do góry Go down
 
Chatka Żyda
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Chatka Świąteczna
» Chata szalonego szamana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ East Anglia  :: φ Thetford-
Skocz do: