IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Więzienie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Więzienie   Pon Sie 04, 2014 7:44 pm

Wygospodarowano niewielkie pomieszczenie na kilka boksów, gdzie przetrzymywani są osobnicy, którzy wiele przeskrobali. Obecnie znajduje się tu jedna osoba, posądzana o kradzież.


James w życiu nie miał zbyt wiele szczęścia. Zawsze trafiał z deszczu pod rynnę i tym razem nie było inaczej. Znalezienie cennej rzeczy wydawałoby się niezłym fartem, próba spieniężenia jednak zamieniła wszystko w katastrofę.
Lief wiele rzeczy w życiu widział, stracił oko na wojażach i poruszał się o lasce. Kiedy w jego sklepie pojawił się marnie wyglądający chłopaczek to od razu nabrał podejrzeń, a jeszcze gdy tylko próbował sprzedać wisior z rubinami... Złodziej! James trafił do więzienia i oczekiwał na wyrok jarla, któremu się do tego nie spieszyło. Może należy spojrzeć na to z innej strony? Chłopak miał dach nad głową i regularne posiłki, które przynosiła mu młodziutka, choć nieco wystraszona dziewczyna.
Powrót do góry Go down
James


avatar

Posty : 50

Czekoladowe żaby
Monety: 50bl
Ekwipunek: naszyjnik z rubinami, kawałek sera

PisanieTemat: Re: Więzienie   Pon Sie 04, 2014 9:15 pm

James siedział już w celi drugi tydzień. W sumie to zaczynał się właśnie ten drugi tydzień a sam chłopak mógł sobie pluć w brodę. Po cholerę brał ten głupi naszyjnik?! A no tak, nie miał pieniędzy, łuk mu się złamał a on sam nie potrafił jednak żadnego wytworzyć. Toż to przecież sztuka zrobić porządny łuk. A on nawet by miał na zimowe ubrania, czy też inne potrzebne rzeczy do przetrwania zimy i nie zamarznięcia... A teraz nawet nie wiedzą co zrobią mu - wymizerowanemu łowczemu.
Ale też był jeden plus tej sytuacji. Nie głodował, wikingowie całkiem dobrze dbali o więźniów. Był osłonięty od wiatru, nie kapało mu na głowę, miał co jeść, co nie zawsze się udawało mu w normalnym życiu... Znaczy w lesie gdzie polował. Przecież gdyby zjadł swoją zwierzynę to by nic nie miał. Aczkolwiek czasem sobie tam podjadał tego króliczka, czy też część, niewielką dzika lub też bobra. Co tam się tylko napatoczyło mu pod strzałę. Ale koniec tej dygresji.
Jamesowi zaburczało w brzuchu... Oj to znaczyło, że czas na posiłek. Spojrzał na drzwi z utęsknieniem. W końcu zaraz pojawi się tamta wystraszona dziewczyna. Ta, którą James całkiem polubił i chciał by uciekła z nim. Przecież nic jej tu nie trzymało. Mruknął sam do siebie:
-Może nie skażą mnie na śmierć... Wtedy namówię, ją aby ruszyła ze mną. W końcu we dwoje zawsze człowiek bardziej rad w podróży.

_________________
Powrót do góry Go down
Vilhelmine


avatar

Posty : 47
Skąd : Thetford

Czekoladowe żaby
Monety: 150bl
Ekwipunek: Bransoleta, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Więzienie   Pon Sie 04, 2014 10:43 pm

Życie Vilii nabrało kolorów dwa tygodnie temu, kiedy w jednej z cel osadzono młodego chłopaka, posądzonego o kradzież kosztowności. W takich sprawach wyrok zapadał bardzo szybko, ale po zmianie jarla wiele rzeczy się zmieniło w tym czas oczekiwania na proces. Podejrzewała, że po prostu o Jamesie zapomniano w natłoku tych wszystkich przygotowań do zaślubin. Cała służba żyła tylko tym, a i mieszkańcy Thetford wymieniali się swoimi spostrzeżeniami. Każdy był ciekawy jak wygląda wybranka Bjorna Bloody Axe. Vilhelmine wiedziała tylko jedno - nie będzie tu zbyt szczęśliwa. Nałożyła starannie gulaszu do miski, uważając by nie rozlać zawartości. Odkąd poznała Jamesa, gotowanie bardzo się jej spodobało. Stawała się coraz samodzielniejsza w kuchni, co jej matka wykorzystywała na przerwy. Bardzo cicho przemieściła się do części w której przebywał chłopak. Strażników poczęstowała gulaszem, miała u nich chody głównie przez takie dokarmianie. Dzięki temu mogła przesiadywać w tej części siedziby jarla bez żadnych problemów.
- James? Śpisz? - zapytała niepewnie, zmierzając do ostatniego boksu. - Przyniosłam kolację.

_________________

Villa
Potomkini Wikingów
.......................
Powrót do góry Go down
James


avatar

Posty : 50

Czekoladowe żaby
Monety: 50bl
Ekwipunek: naszyjnik z rubinami, kawałek sera

PisanieTemat: Re: Więzienie   Wto Sie 05, 2014 8:51 pm

Nawet nie musiał się długo naczekać aby usłyszeć jej kroki, które słyszał już od kiedy weszła przez te skrzypiące drzwi. A słyszał to mimo, iż szła ona bardzo delikatnie także zapewne gdyby nie wprawione ucho młodzieńca to by się nie domyślił. Z resztą... Tylko i wyłącznie ona go odwiedzała i mu opowiadała o tym jak jest na zewnątrz. Tęsknił też za tą wolnością... Przecież to było frustrujące dla kogoś, kto tak dużo czasu spędzał w podróży między różnymi miejscami.
Uśmiechnął się gdy tylko usłyszał jej głos. W zasadzie to tylko i wyłącznie ona sprawiała, iż nie zwariował jeszcze. Z resztą był jej za to wdzięczny. Spojrzał na drzwi i powiedział:
-Nie śpię, wejdź. Już nie mogę się doczekać na posiłek...
I gdy tylko dziewczyna podeszła do jego celi i podała mu jedzenie zaczął je jeść szybko i zachłannie. Trochę tak jakby mieli mu to odebrać. Z resztą mieli mu odebrać jeszcze więcej. Jak już tylko skończył się posilać spojrzał na dziewczynę oddając jej miskę tak mówiąc:
-Wiadomo już co moją karą? I czy dałoby się stąd uciec? No i powiedz, czy w końcu zadecydowałaś aby ze mną ruszyć w świat. Przecież mówiłaś, że tutaj jest Ci źle.

_________________
Powrót do góry Go down
Vilhelmine


avatar

Posty : 47
Skąd : Thetford

Czekoladowe żaby
Monety: 150bl
Ekwipunek: Bransoleta, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Więzienie   Wto Sie 05, 2014 9:34 pm

Towarzystwo Jamesa było dla niej czymś bardzo miłym, nie miała oporów wysłuchać jego historii, ani przedstawić swojej, choć poprzestała na mówieniu o niekochających rodzicach. Bała się i wstydziła wyznania prawdy o krzywdzie jakiej doznawała każdej nocy. To było takie upokarzające i nie chciała aby James myślał o niej jak o jakieś ladacznicy. Lubiła również patrzeć jak je i słuchać zachwalania posiłków, które dla niego przyrządzała. Prawie pękała z dumy! Jeszcze nigdy nie słyszała pochwał z czyichś ust, więc każde ciepłe słowo powodowało u niej radość. Zawsze podawała mu miskę, a sama siadała na przeciw celi po turecku bawiąc się swoimi długimi warkoczami. Kiedy zapytał ją czy wie coś o jego dniu sądu spochmurniała. No i ta ucieczka. Namawiał ją aby poszła z nim, rzucając swoje dotychczasowe życie. Bała się jakichkolwiek zamian, bała się swojego przybranego ojca i matki.
- Wszyscy mówią tylko o przygotowaniach jarla do ślubu. Podobno żeni się z jakąś księżniczką. - odparła, mówiąc to co zasłyszała w kuchni - Ucieczka jest bardzo ryzykowna. Jeżeli cię złapią to umrzesz. Boję się, dlaczego nie może być tak jak jest? - zapytała płaczliwie, łzy napływały do jej oczu.

_________________

Villa
Potomkini Wikingów
.......................
Powrót do góry Go down
James


avatar

Posty : 50

Czekoladowe żaby
Monety: 50bl
Ekwipunek: naszyjnik z rubinami, kawałek sera

PisanieTemat: Re: Więzienie   Sro Sie 06, 2014 10:28 am

Oczywiście, że Jamesowi bardzo odpowiadało towarzystwo Wilhelmine. Nawet jeśli była taka zrozpaczona jak przed chwilą tym, że sam młodzieniec chce uciec. Co w tym dziwnego? Przecież tutaj oszaleje lub też straci życie przez to, że osądzono go o kradzież której nie popełnił. Westchnął gdy słyszał jej słowa:
-No dobrze... Więc tak na prawdę albo zostanę zabity przy ucieczce, albo zgniję w lochu, lub też zakatują mnie na śmierć podczas sądu. Bądź oszaleję tutaj w oczekiwaniu na sąd. Więc chyba lepiej będzie gdy ucieknę. I chcę żebyś uciekła razem ze mną. Albo żebyś przynajmniej mi pomogła organizując mi łuk wyjście z celi. Ale najchętniej bym wziął Cię ze sobą. Chcesz ruszyć w świat Wilhelmine? I dziękuję za posiłek. I nie płacz. Dobrze wiesz, że mnie będą chcieli wykończyć za to, że ponoc to ukradłem, choć dobrze wiesz, że tak nie było.

_________________
Powrót do góry Go down
Vilhelmine


avatar

Posty : 47
Skąd : Thetford

Czekoladowe żaby
Monety: 150bl
Ekwipunek: Bransoleta, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Więzienie   Sro Sie 06, 2014 5:10 pm

Zachowanie Jamesa było uzasadnione. W końcu to nie ona siedziała przez bite dwa tygodnie w ciasnym boksie czekając na wyrok, który nie zapowiadał się zbyt optymistycznie. Prawo East Anglii należało do jednych z najsurowszych z wszystkich królestw. Większość czynów karana była okrutną śmiercią, co miało odstraszyć potencjalnych ochotników do przemyślenia swojego działania i wysunięcia odpowiednich wniosków. James niestety nie miał pojęcia jakie prawo obowiązuje w East Anglii bo był tu po raz pierwszy. Villa bardzo mu współczuła, niepewność zawsze jest najgorsza bez względu na sytuację. Kiedy wspomniał o ucieczce i o swoim żałosnym losie to się rozpłakała, bo bała się utracić jedyną osobę która potrafiła ją wysłuchać, pocieszyć i rozbawić. Zaśmiała się po raz pierwszy właśnie tu, przy boksie kiedy James opowiadał zabawną historyjkę z polowania.
- Utną ci tylko rękę jeżeli udowodnią twoją winę - odparła, wycierając rękawem mokre od łez policzki - Chętnie bym ci pomogła, ale nie wiem jak mam to zrobić. Zawsze ktoś jest przy drzwiach, a na zewnątrz roi się od strażników. Nie mam dostępu do zbrojowni... Ja nie potrafię, przepraszam James. Ja naprawdę nie wiem jak mam to zrobić, boję... jak mi się nie uda to z pewnością cię zabiją.

_________________

Villa
Potomkini Wikingów
.......................
Powrót do góry Go down
James


avatar

Posty : 50

Czekoladowe żaby
Monety: 50bl
Ekwipunek: naszyjnik z rubinami, kawałek sera

PisanieTemat: Re: Więzienie   Nie Sie 10, 2014 7:27 pm

Och jacy oni są łaskawi! Tylko rękę utną! Aż Jamesem wzdrygnęło. Jeśli to prawda, to już z jego zawodu nici. Już zostanie bezużyteczny i prawdopodobnie porzucony przez wszystkich, bo jak to tak tylko z jedną ręką. Kto przyjmie przecież pod swój dach kaleką przybłędę. Ludzie mimo chrześcijańskiego obowiązku tego niestety nie zrobią. Ludzie są w końcu biedni.
Spojrzał na dziewczynę i niestety nie uśmiechnął się. Po prostu nie było czemu. Sama mówiła, że nie może mu pomóc. Aż czuł bezradność. Po prostu to była tragedia. Westchnął i spojrzał tęsknie na drzwi mówiąc:
-Zatem jakiś nóż. Solidn. Spróbuję się stąd wydostać choćbym miał zginąć. Proszę Cię Wilhelmine możesz to dla mnie zrobić? Jak stracę rękę to dobrze wiesz, że utracę mój środek zarobku. A to oznacza, że .... zginę.

_________________
Powrót do góry Go down
Vilhelmine


avatar

Posty : 47
Skąd : Thetford

Czekoladowe żaby
Monety: 150bl
Ekwipunek: Bransoleta, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Więzienie   Nie Sie 10, 2014 9:36 pm

Widząc zdeterminowanie na twarzy chłopaka, poczuła palący wstyd. To on tu miał tak naprawdę najgorzej, a nie ona. Znała jego przygody i życie rodzinne którego zaznał na krótko. Wałęsał się po krainach nie mając nikogo, a ona? Miała dach nad głową, własny siennik i miskę. Pracowała, żyła, była zdrowa. Czego można chcieć więcej do szczęścia? Czyż pomoc w ucieczce Jamesa, nie powinna być dla niej szansą odkupienia grzechów i drogą do panteonu bogów? Villhelmine nie poddała się nowej wierze, narzuconej swoim przodkom. Po cichu i w sekrecie przed przybranymi rodzicami modliła się do Freyi i Odyna, aby każdy dzień był dobry. Czy poświęcenie jest drogą, którą powinna obrać?
- Postaram się James, obiecuję, że uwolnię cię stąd za wszelką cenę choćbym sama miała zgnić w więzieniu! - powiedziała podekscytowana - Wymyślę coś, a teraz muszę już iść...
Wzięła pustą już miskę, którą chłopak wylizał do cna i opuściła pomieszczenie. Uśmiechnęła się do strażników, życząc im spokojnej nocy. Pora się skupić i obmyślić plan.

_________________

Villa
Potomkini Wikingów
.......................
Powrót do góry Go down
James


avatar

Posty : 50

Czekoladowe żaby
Monety: 50bl
Ekwipunek: naszyjnik z rubinami, kawałek sera

PisanieTemat: Re: Więzienie   Pon Sie 11, 2014 9:05 am

Och tak, on nie mógł tutaj zostać. No po prostu nie. Ale też nie mógł dopuścić, by jego dobrodziejka Wilhelmine została skrzywdzona. Ale też nie mógł pozwolić aby samemu zostać tutaj uwięzionym. Najwyżej zabierze ją ze sobą. O tak! To jest dobry plan.
-Dziękuję Wilhelmine. Na prawdę dziękuję. Ale nie dam Ci zgnić w więzieniu. Pójdziemy razem po prostu.
Rzekł młodzieniec i spokojnie położył się na swoim stogu siana. No bo cóż innego mógł zrobić? Mógł tylko czekać na to cóż wymyśli jego dobrodziejka... I po chwili zasnął.

_________________
Powrót do góry Go down
Wernhard


avatar

Posty : 40
Skąd : Germania

Czekoladowe żaby
Monety: 10 bl.
Ekwipunek: -

PisanieTemat: Re: Więzienie   Sob Sie 16, 2014 6:18 pm

To co działo się w chacie Żyda było jedna wielką klapą. Wernhard również chciał wziąć coś dla siebie ale dla niego ważniejszy był atak na Icka. Teraz już wiedział, że należało zostać na górze i nie schodzić w pojedynkę by zabić sklepikarza. Cóż na takich właśnie błędach Wern się uczył. Wszyscy co go znali wiedzieli, że ten wiking nigdy nie popełnia dwa razy tej samej gafy. No ale wróćmy do wydarzeń jakie miały miejsce w chacie. Wernhard był ledwo przytomny gdy podszedł do niego Ragnar. Widział swojego przyjaciela jak przez mgłę. Oczywiście wyczuwał w dłoniach różdżkę i rękojeść miecza jednak sam nie wiedział czy przyjdzie mu te przedmioty zatrzymać. Walczył z otępieniem, które go zaczęło powoli dopadać. Oczywiście dochodziły do niego dźwięki rogu. Wiedział, że jeśli szybko stąd nie wyjdą czeka na nich straszna i bardzo bolesna śmierć. W końcu dopuścili się czynu, który według prawa, które ustalił Jarl, karany był Krwawym Orłem, a takiej haniebnej śmierci Wernhard nie chciał przeżyć.
- Tak, masz rację musimy stąd uchodzić. – powiedział patrząc ogniskując wzrok na przyjacielu. Oddychał ciężko i ze świstem, który wydobywał się z jego płuc. Gdy Ragnar go podniósł Wernhard cicho jęknął. Niestety jego stan nie był najlepszy. Jednak dał się wywlec z chaty Żyda. Cieszył się, że nic nie watry Icek wyzionął ducha. Po chwili z pomocą przyjaciela schował swoją różdżkę, po czym oddał mu miecz.
- Przechowaj go dla mnie i oddaj mi wówczas gdy się spotkamy w kryjówce. – powiedział patrząc na Ragnara. Po czym uważnie zaczął obserwować przyjaciela. Za nim jednak dotknął Świstokilka przywołał gwizdem swojego pupila. Polecił mu lecieć by ostrzec drużynę. Miał nadzieję, że reszta jego druhów zorientuje się, że mają się nie wychylać dopóki Wernhard, Uwe lub Ragnar nie wróci. Po czym dotknął artefaktu.
- Niech cię Odyn prowadzi bezpiecznymi ścieżkami. – powiedział. Nagle świat zwinął się do rozmiaru trzewika i Wernhard zniknął sprzed chaty. Niestety niewiele razy miał okazję podróżować Świstoklikiem i nie wiedział, że jest on uszkodzony. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało dobrze jednak po chwili zaczęło się dziać coś dziwnego. Wernhard poczuł, jak trzewik traci swoją moc i wiking nagle pojawił się w jakimś pomieszczeniu z kamienia spadając jak z nieba na jakichś mężczyzn. Nie poznał w nich swoich druhów więc milczał patrząc na twarze nieznajomych.
- Gdzie ja jestem? – zapytał wreszcie starając się ignorować silny ból jaki odczuwał w żebrach i w złamanym nosie.

_________________

Powrót do góry Go down
Vilhelmine


avatar

Posty : 47
Skąd : Thetford

Czekoladowe żaby
Monety: 150bl
Ekwipunek: Bransoleta, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Więzienie   Nie Sie 17, 2014 1:49 am

Vilhelmine miała ręce pełne roboty od samego rana. Wszyscy tylko mówili o wybrance jarla Bjorna, nawet przybrani rodzice. Z tej okazji chyba nawet ojczym okazał dobroduszność i nie musiała oglądać jego mordy jak co noc. Pod pozorem prac domowych szykowała wyprawkę dla Jamesa, starając się aby nie zabrakło mu jedzenia ani picia. Ze zdobyciem broni miała o wiele większe problemy ale czajenie się na pijanych wojaków rozwiązało tę kwestię. Miała dla swojego przyjaciela krótki miecz, dosyć ciężki na jej wątłe ręce ale systematycznie ukrywała swoje skarby w lesie z którym Thetford graniczyło. Nie przespała całej nocy, obmyślając plan ucieczki. Najlepiej jakby uwaga strażników została odwrócona na tyle aby uwolnić Jamesa, a do tego nie potrzebowała nawet klucza. Boksy były zamykane na skobel, a jedyne wyjście prowadziło przez drzwi pilnowane przez dwóch strażników, zmieniających się raz dziennie. O bladym świcie wpadła na pomysł, kosztowny i nieodwracalny w skutkach... Ubrała się w swoją skromną sukienkę, która najlepsze czasy miała może z około dziesięć lat temu. Macocha odkupiła ją za kilka blaszek od sąsiadki. Zaczesała włosy w dwa grube warkocze i zaczęła wykonywać drobne prace wokół domostwa, aby zdążyć jeszcze zanieść do lasu małą paczuszkę z monetami, które udało się jej przyoszczędzić. Sto pięćdziesiąt blaszek.
Potem udała się do siedziby jarla, gdzie każdy już tylko mówił o niejakiej lady Ofelii. Sama Vilhelmine nie widziała jej na oczy, choć była ciekawa jak wyglądają ludzie z innych królestw. Praca w kuchni okazała się wyczerpująca, a i plotki dziwne były bo mówiły o nowym więźniu. Przyszło jej to sprawdzić na własne oczy kiedy niosła dwie miski lichej zupiny do klitki w której znajdował się James i nieznany wiking. Villa słyszała, że zabił kupca ale jeszcze ktoś inny zarzekał się o jego niewinności, a węszeniu spisków. Sama nie wiedziała co o tym myśleć. James na nią czekał i z lubością zabrał się za zupę, ona z kolei z ciekawością wpatrywała się w leżącego mężczyznę. Nie wyglądał za dobrze, no i jakoś nie mogła się przekonać iż to on zamachnął się na życie kupca. Nie miałby takich ran, chociaż to może robota strażników? Szkoda jej było biedaka, bo za morderstwa w East Anglii groziła śmierć w męczarniach.
- Dzisiaj wieczorem - szepnęła przyjacielowi, kiedy zabierała miskę. Wyszła.
Wieczór nadszedł bardzo szybko. Vilhelmine co i rusz wycierała spocone dłonie w sukienkę. Miała wyrzuty sumienia z powodu tego co zrobiła. Nie było jednak czasów na rozpatrywanie słuszności swojego czynu. Tak jak myślała, nawet strażnicy pilnujący więzienia zostali wywabieni przez hałas. Wykorzystała to wślizgując się do środka, drżącymi rękoma zdjęła skobel i James był wolny. Wręczyła mu krótki miecz, który przytachała ze sobą. Usłyszała jęk z boksu obok i tam zajrzała. Wydawało się jej iż wiking nawet nie zmienił pozycji odkąd widziała go po raz ostatni.
- Co z nim? - zapytała Jamesa.

_________________

Villa
Potomkini Wikingów
.......................
Powrót do góry Go down
James


avatar

Posty : 50

Czekoladowe żaby
Monety: 50bl
Ekwipunek: naszyjnik z rubinami, kawałek sera

PisanieTemat: Re: Więzienie   Pon Sie 18, 2014 7:30 pm

W sumie to James nie spodziewał się jakichś nowości. Czekał na to co zrobi Vilhelmine, czy jakoś uda się jej jakoś mu pomóc w ucieczce, czy przemyci cokolwiek, co będzie mogło mu służyć za broń. On oczywiście preferował łuk, aczkolwiek każdy oręż się przyda. Nawet miecz, którym posługiwał się niesamowicie rzadko. W zasadzie miał go w dłoni tylko i wylącznie kilka razy, gdy podróżował z jedną karawaną, która go wynajęła jako łowcę do zdobywania prowiantu. Pomagał jednemu strażnikowi wtedy zachować sprawność. Także... Jego walka tymże orężem wyglądała niezwykle topornie. Aczkolwiek mniejsza z tym.
Spokojnie oczekiwał na posiłek. Tak jak zwykle. I także się nie zdziwił gdy się pojawiła jego przyjaciółka podając mu zupy. No James spałaszował ją w zawrotnym tempie, zwłaszcza iż usłyszał, że wszystko jest gotowe. Uciekną!
Wręcz nie mógł się doczekać wieczora. I gdy nadszedł to z pełną radością przyjął od niej miecz mówiąc do niej:
-Dziękuję Ci Vilhelmine... A z nim? Nie wiem, ale może powinniśmy go wziąć ze sobą? Skoro już uciekamy dajmy mu też takową możliwość.
Oczywiście dla Jamesa, który nabrał odrobinę ciała dzięki tym posiłkom u wikingów ten miecz nie wydawał się tak bardzo ciężki. Ale najlżejszy też nie był. Spojrzał na wikinga i powiedział:
-Chcesz uciec czy nie? Musimy to zrobić jak najszybciej.
Oczywiście młodzian nasłuchiwał jakichkolwiek hałasów i oczekiwał na odpowiedź wikinga. Musieli usłyszeć odpowiedź jak najszybciej bądź uciec teraz. Inaczej ich złapią.

Umęczony wiking kiwnął głową, udało mu się nawet opuścić swój własny boks ale jasne jak słońce było to, że długo na nogach nie postoi. Dzieciaki musiały więc nałożyć pewne modyfikacje na swój plan. Tak jak dziewczyna przewidywała, nawet wartujących strażników zaprzęgnięto do opanowania chaosu. Podtrzymując rannego, przeszli do pomieszczenia z narzędziami, gdzie umieszczono wikinga na drewnianym, małym wozie. Okryli go kocami i workami, które znaleźli w skrzyniach po czym podjęli się bardzo ryzykownego zadania. a mianowicie ucieczki z siedziby jarla. Na zewnątrz panowało spore zamieszanie, uroczystość i pożar to nie jest dobre połączenie. Pomogło to jednak trójce uciekinierów w przedostaniu się na obrzeża Thetford, a stamtąd mieli prostą drogę do lasu i wolności.

z.t

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Więzienie   

Powrót do góry Go down
 
Więzienie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» 6.12.2014/więzienie stanowe - blok D/spacerniak
» Więzienie o zaostrzonym rygorze - Twierdza goblinów
» Więzienie (Event wakacyjny 2015)
» Tymczasowe więzienie
» Nie kraty tworzą więzienie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ East Anglia  :: φ Thetford :: Siedziba jarla-
Skocz do: