IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Droga dojazdowa do posiadłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Droga dojazdowa do posiadłości   Pon Sie 04, 2014 6:27 pm

Thomas był pod wrażeniem zapasów Emmy, nie zapominając jej o tym podziękować. Wspólna podróż na jednym wierzchowcu nie należała do najwygodniejszych ani szybkich, ale cały czas poruszali się do przodu. W ciągu pięciu dni musieli zmieniać konie aż siedmiokrotnie i mało by brakowało, a utknęliby w połowie drogi bo w stajni brakowało koni. Nie od dziś jednak wiadomo iż złoto jest lekarstwem na wszystko. W czasie podróży trochę się poznali, Thomas bardzo chętnie opowiadał o swoich rodzinnych stronach, rodzicach, siostrach oraz szczegółowo odpowiadał na pytanie Emmy dotyczące w głównej mierze jej ojca. Gniada chabeta kroczyła powolnie drogą prowadzącą do posiadłości Blancbordów, jakby wyczuwała wahanie dziewczyny.
- W porządku? - zapytał Thomas - Pewnie się denerwujesz... Ale nie martw się, oni cię nie skrzywdzą. - dodał na pocieszenie.
W końcu inaczej nikt nie fatygowałby się po byle służkę aż do Szkocji, prawda? Chłopak był optymistą i wierzył, iż rodzina zaopiekuję się Emmą. W jego mniemaniu ta dziewczyna zasługiwała na odrobinę szczęścia.
Powrót do góry Go down
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Re: Droga dojazdowa do posiadłości   Wto Sie 05, 2014 11:00 am

Drogę pokonywali wprawdzie w szybkim tempie, lecz Emma miała dużo czasu na rozmyślanie. Aż za dużo. Im więcej myślała, tym bardziej obawiała się spotkania z rodziną Blancbordów. Na szczęście była z Thomasem, z którym rozmowa pozwalała jej zapomnieć o wizji tego, co będzie się działo w Venta Belgarum. Bez trudu dostrzegła w nim cennego towarzysza. Mimo krótkiej, trochę wymuszonej przez los znajomości dobrze jej się spędzało z nim czas. Najbardziej Emmę uderzało w nim to, że nie liczyło się dla niego samo wykonanie zadania, ale też sposób, w jaki zostanie ono ukończone. To bardzo ważna cecha, rzadko kiedy spotykana. Dbał nie tylko o to, by dotarła do celu, ale także by była w dobrym stanie fizycznym i psychicznym, kiedy to nastąpi.
- Nie martwię się o to, że będą chcieli zrobić mi krzywdę - odparła zza jego pleców - Bardziej obawiam się tego, że nie okażę się osobą, której oczekują. Czekają na Lady, dziedziczkę, szlachciankę o nienagannych manierach. A ja... jestem służką. Ceruje, piorę, szykuje ubrania, pomagam w kuchni, a nie przyjmuje pokłony - powiedziała smutnym, lekko zrezygnowanym głosem. Przypomniało jej się ich pierwsze spotkanie, gdy Thomas ukłonił się przed nią i co chwila nazywał ją Lady. Blancbordowie w jej mniemaniu oczekują panny, dla której będzie to normą i będzie umiała się odpowiednio zachować w takiej sytuacji. Emma taka nie była.
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Droga dojazdowa do posiadłości   Wto Sie 05, 2014 2:20 pm

Wierzchowiec wolnym stepem pokonywał dalszą drogę. Thomas poluzował lejce, dając więcej swobody.
Cieszył się iż są na miejscu i miał nadzieję na dotarcie w samą porę.
- Oni wiedzą o tym, że do tej pory byłaś służącą - powiedział zaskoczony nieco jej tokiem rozumowania, ale właściwie mógł się domyślić, że będzie czuła się nieswojo. - Gdyby im to przeszkadzało to z pewnością nie zawracaliby sobie głowy sprowadzaniem ciebie aż z Szkocji, a twemu ojcu podstawiliby pod nos byle jaką dziewkę. - dodał pocieszająco, mając nadzieję, że nieco jej tym pomoże.
- Pani Blancbord może wydawać się nieco sztywna, ale ma dobre serce. Otacza się księżmi i jest fundatorką tutejszego kościoła. Jeżeli nie wyznajesz wiary w jednego boga, to lepiej unikaj tego tematu, a jak będzie za późno to nabierz nieco pokory. - czuł się zobowiązany udzielić jej ostatnich porad przed rozstaniem - Pani Higgs jest stara i nieco szalona, ale to najlepiej ją po prostu ignorować. Na pewno dasz sobie radę, wuj się tobą zaopiekuje należycie. Jesteśmy na miejscu.
Oczom Emmy ukazała się spora posiadłość, która nie była jednak zamkiem. Zadbany ogród wabił swoją sielankowatością nawet z tej odległości. Po schodkach zbiegał wysoki, lecz nieco krępy mężczyzna o długich, czarnych włosach i orlim nosie. W oczach miał surowość, ale gdy tylko jego spojrzenie zetknęło się ze wzrokiem Emmy poweselał. Wyciągnął ku niej ręce, aby pomóc jej zsiąść z konia. Thomas kiwnął mu głową z należytym szacunkiem.
Powrót do góry Go down
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Re: Droga dojazdowa do posiadłości   Sro Sie 06, 2014 10:01 am

Czy słowa Thomasa ją uspokoiły? Nie. Była zbyt zestresowana, by takie zapewnienia były w stanie uciszyć skołatane serce Emmy. Tylko westchnęła ciężko w odpowiedzi, życząc sobie, by choć trochę słowa posłańca pokrywały się z rzeczywistością.
Uspokoił ją dopiero widok mężczyzny, w którym rozpoznała jednego z Blancbordów. Jego ożywienie i nieukrywana radość ze spotkania z Emmą sprawiła, że na moment zapomniała o wszystkich swoich wątpliwościach. Uśmiechnęła się, złapała krewniaka za ramiona do momentu, aż ten nie pomógł jej zejść z konia. Puściła się go zakłopotana, bo nie wiedziała, jak się zachować. Czy będzie dobrze, jeśli go wyściska? A może nie powinna tak się spoufalać? Koniec końców zdecydowała się przyciszyć na chwilę swoje uniesienie i skopiować to, co zrobił Thomas: kiwnęła mężczyźnie głową, oddając mu należyty szacunek.
- Sir Edwinie, niebywale się cieszę, że możemy się wreszcie poznać - Choć wiedzieć tego nie mogła, to czuła, że ma do czynienia z wspominanym w trakcie podróży przez Thomasa swoim wujem.
- Gdzie mogę zobaczyć swego ojca? - spytała niecierpliwie przebierając nogami. Nie ukrywała, że to była najważniejsza rzecz, jaką miała do zrobienia, dużo ważniejszą niż podziwianie pięknej posiadłości czy poznanie pozostałych krewnych.
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Droga dojazdowa do posiadłości   Sro Sie 06, 2014 5:28 pm

Zgadła poprawnie z kim na do czynienia. Mężczyzna uznał to za zaletę dziewczyny, składając to na garb spostrzegawczości. Thomas miał zakaz mówienia jej kto jest kim z wyglądu, bowiem wszystko należało do części testu. Pierwszym zadaniem był przyjazd Emmy do Wessex. Zgoda na podróż była najważniejszym etapem, wskazywało na ciekawość i chęć poznania swojego ojca. Pytanie tylko czy Emmy nie kusiło bogactwo. Czas i dalsze "testy" pokażą czym kierowała się dziedziczka. Pomógł jej zejść z konia i stanąć na własne nogi. Jej zakłopotanie było urocze i bardzo niewinne, coraz rzadsza cecha wśród ludzi.
- Również się cieszę Emmo - powiedział życzliwie - Thomasie zaprowadź konia do stajni i poczekaj na mnie tam. Twój ojciec żyje, choć jego stan jest ciężki. Obawiamy się iż nie wiele mu pozostało. Chodźmy, nie martw się o rzeczy. Thomas się nimi zajmie.
Skierował się ku wejściu do posiadłości i Emmie nie zostało nic innego jak pójście za nim.

[zt. - zmiana tematu]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Droga dojazdowa do posiadłości   

Powrót do góry Go down
 
Droga dojazdowa do posiadłości
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Droga do Hogsmeade
» Posiadłość Trizgane.
» Droga obok lasu
» Odnowiona posiadłość
» Droga Królewska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ Wessex :: φ Venta Belgarum :: φ Posiadłość Blancbordów-
Skocz do: