IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Dziedziniec   Sob Sie 02, 2014 8:59 pm

***

--

"Ciekawe, o co może chodzić." - pomyślała przemieszczając się korytarzami prowadzącymi do wyjścia na zazwyczaj tętniący życiem dziedziniec zamkowy. Gdyby ktoś chciał na nią nakrzyczeć za to, czego nie zrobiła lub zrobiła źle, to pewnie po prostu poczekałby, aż służka znajdzie się w pobliżu, zamiast wysyłać specjalnie po nią posłańca. No chyba, że naprawdę by przeskrobała, ale Emma nie kojarzyła niczego w swoim zachowaniu, co mogłoby tak poważnie kogoś rozgniewać. Nie, tu chodziło o coś innego, czuła to w kościach.
Wreszcie dotarła do solidnych, wejściowych drzwi wyszła na zewnątrz przy pomocy uzbrojonego strażnika, który zachowując dobre obyczaje je przed dziewczęciem otworzył.
Emma rozejrzała się i powolnym krokiem ruszyła przed siebie. Nie wiedziała nie tylko w jakiej sprawie, ale także kto ją wzywał, więc musiała poczekać, aż ta osoba w jakiś sposób ją zaczepić. Patrzyła się więc tylko uważnie szukając spojrzeniem tej tajemniczej osoby.
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Sie 02, 2014 10:04 pm

Na dziedzińcu czekał goniec, wysoki o atletycznej budowie ciała młodzieniec. Miał ciemniejszą karnacje, czarne jak noc włosy i brązowe, ciepłe oczy. Uśmiechnął się na widok Emmy, jakby bezbłędnie rozpoznał w niej adresatkę przesyłki. Skłonił się przed nią jakby była damą z prawdziwego zdarzenia, zachowując przy tym swój urok.
- Lady Emma? Przybyłem tu z polecenia Edwina Blancborda, zacnego i dzielnego męża. Nakazał mi przekazać, iż pański ojciec Edward Blancbord znajduje się na łożu śmierci i chce pannę ujrzeć zanim zakończy żywota swego. - wyrecytował bez mrugnięcia oka - Zależy rodzinie bardzo aby panna przybyła i spełniła wolę konającego.
Patrzył teraz wyczekująco na dziewczynę, która miała na sobie ewidentnie strój służki. Może się pomylił? Niee, Edwin Blacbord wyjaśnił pokrótce czego ma oczekiwać. Jego zadaniem było nakłonić dziewczynę do podróży i na pewno tak łatwo się nie podda.
- Lady? - zapytał zaniepokojony widząc iż dziewczyna jest w szoku.
Powrót do góry Go down
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Sie 02, 2014 10:19 pm

Powieki dziewczyny zatrzęsły się w nerwowym tańcu. Usłyszała zbyt dużo informacji na raz. Każda z osobna by wystarczyła, by straciła nad sobą panowanie. Blancbord! Słyszała to nazwisko często w swoim dzieciństwie, by z czasem, gdy matka coraz mniej o nim wspominała, wypadło z jej świadomości aż do tej chwili. Teraz jednak powróciło i okazało się, że opowieść rodzicielki była prawdą! Rycerz o takiej godności rzeczywiście istniał! W dodatku był teraz na łożu śmierci. Czyżby... Dane jej było nigdy go nie poznać, teraz, gdy wiedziała, że naprawdę był związany z Genofefą, jej matką?
Usta służki zadrżały. Chciała coś odpowiedzieć czekającemu na to posłańcowi, ale trudno było jej złapać oddech. Za dużo skrajnych emocji przeżywało teraz jej ciało. Były one jak uderzenia piorunem.
Złapała się za głowę, czując nagle silną migrenę. Poczuła, jak zaczyna tracić kontrolę nad swoim ciałem. Zachwiała się. Nogi zaczęły przestawać zachowywać się jak należy. Mogło się to nawet skończyć upadkiem służki! Lub lady, to zależy, jak nazywać teraz Emmę.
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Sie 02, 2014 10:35 pm

Dziewczyna wyglądała na coraz słabszą i tylko dzięki refleksowi chłopaka udało mu się ją uratować przed upadkiem. Ujął ją delikatnie w ramionach, by zgrabnie wziąć na ręce, a następnie położyć na kamiennej ławie.
- Potrafi panna nastraszyć człowieka - powiedział - Czy czuje się panna lepiej? Lady Emma?
Nie wiedział za bardzo co ma robić, jeszcze żadna kobieta przy nim nie omdlała. Patrzył na nią z troską, rozglądając się na boki czy są jacyś świadkowie. Pomachał ręką przed jej twarzą by miała przewiew powietrza. Thomas pracował jako goniec od pięciu lat i bardzo szybko zdołał sobie wyrobić opinię na swój temat. Teraz to już praktycznie pracował dla Blancbordów.
- Może przynieść wody? - zapytał niepewnie. Błagał w myślach by dziewczyna się ogarnęła i stanęła na własne nogi. Wtedy kamień spadnie mu z serca.
Powrót do góry Go down
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Sie 02, 2014 11:16 pm

Ani się obejrzała, a ocknęła się na ławie, nad głową mając dłoń gońca próbującą zaopatrzyć ją w garść świeżego powietrza. Musiała stracić chwilę na przypomnienie sobie, co się stało. Wtedy wróciło - Edward Blancbord, łoże śmierci, Lady Emma. Wszystko to nie było częścią jej życia, ale jak przypuszczała, szybko miało się nim stać.
- Nie jestem Lady Emma - wyrzuciła z siebie pierwsze słowa po otrzymaniu szokującej informacji. Znów jednak zabrakło jej tchu i nie zdołała dokończyć swojej myśli. Nie była Lady - była zwykła dwórką na dworze szlachetnego i wielkiego rodu. Zamiatała, prała, wycierała brudy. Ubierała lady Ofelię i tak jak umiała dbała o wygodę pozostałych członków wielkiej familii. Była zwykłą Emmą, bez żadnych tytułów należącym się damom wysoko urodzonym.
"Powiedz lepiej, że jesteś żartownisiem." - przemknęło jej przez myśl.
- Nie, dziękuje - odparła i uniosła się niepewnie, by koniec końców przyjąć pozycję siedzącą. Złapała się dłonią za głowę, w której nadal jej pulsowało. Nie wiedziała co powiedzieć, co zrobić, choć różne myśli świdrowały jej umysł niczym zaklęcia wytrawnego czarodzieja.
- Opowiedz mi o wszystkim - wykrztusiła w końcu z siebie prośbę i wbiła wzrok w mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sie 03, 2014 2:58 pm

Przypatrywał się jej niepewnie, jakby w każdej chwili mogła rozpaść się na kawałki. Miała zauważalne cechy wyglądu rodziny Blancbordów, co bardzo łatwo można było wyłapać gołym okiem. Ciemne włosy, zarys ust, oczu no i nos! Tak, ten nos zdecydowanie odziedziczyła po swoich przodkach ze strony ojca.
Thomas zyskał już całkowicie pewność, że ma przed sobą osobę o której mówiło się w dworze Blancbordów. Edward, zacny mąż poszedł w końcu po rozum do głowy ale i był też przyciśnięty do muru z powodu sytuacji jaka spotkała jego ród. Chłopak słyszał wiele plotek, ale lojalnie trwał przy boku swego pana. Uśmiechnął się do dziewczyny, która nadal wyglądała na skołowaną.
- Jestem z Wessex, a dokładnie z Venta Belgarum, gdzie panny ojciec i jego krewni zamieszkują. Przysłał mnie pani wuj, jako że pański ojciec jedną nogą jest już w grobie i prosi o widzenie się z panną. Dobrą wolą jest spełniać wolę umierającego, dlatego przybyłem by pannę doprowadzić przed obliczę ojca. - powiedział z powagą - To musi być da panny szok, może jednak przyniosę wody?
Powrót do góry Go down
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sie 03, 2014 3:35 pm

Kiwnęła głową. Dała się przekonać, mając nadzieje, że chłopak wie co mówi i woda pozwoli jej się otrząsnąć z szoku. Ciężko było jej to wszystko sobie poukładać w głowie. Nie wiedzieć czemu chciało jej się płakać - to był w tej chwili najbardziej naturalny sposób na wyrzucenie z siebie emocji. Oczy jej się zaszkliły, gdy posłaniec był w drodze po wodę. Będzie musiała wjechać. Zostawić Ofelię, wszystko co znała i ruszyć póki czas, nim nie jest za późno! Bardzo tego nie chciała, wręcz nie wyobrażała sobie choćby chwili z dala od posiadłości Gordonów, ale ta jedna rozmowa przewróciła cały jej świat do góry nogami. I dla Emmy już nic nigdy nie będzie już takie samo. Gdy mężczyzna wrócił, szybko wypiła kilka łyków, ale wcale nie poczuła się dzięki temu lżej.
- Wessex to trochę daleko... - stwierdziła. Nie znała się dobrze na geografii, ale tak właśnie jej się wydawało - Od jak dawna mój... Edward Blancbord źle się czuje? Czy to możliwe, że nim dojedziemy na miejsce on będzie... wiesz... no ten? - spytała, bo teraz najbardziej bolała ją ta przerażająca myśl, że spóźni się nim jej ojciec dokona swego żywota.
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sie 03, 2014 4:17 pm

Był rad iż dziewczyna przyjęła jego propozycję napitku. Czym prędzej pognał do swojego konia, gdzie w bagażach miał sakwę z wodą. Wracając napotkał wiele spojrzeń, które wyrażały ciekawość, ale i negatywne emocje. Zdecydowanie będzie nalegał na jak najszybszą podróż. W końcu czasu też nie było zbyt wiele! Wrócił do Emmy obdarzając ją ponownie swoich uśmiechem, wręczając sakwę.
- Panny ojciec ranny został w walce kilka tygodni temu, lecz całkiem niedawno stan jego się pogorszył. Jeżeli wyruszymy już teraz to szacuję, że trzy dni starczą nam na dotarcie. Oczywiście, jeżeli nie będziemy robili postojów. Potrafi panna jeździć konno? - zapytał, choć czuł, że odpowiedź będzie przecząca. Gdzie niby miała nauczyć się jeździć? Wychowywano ją w biedzie aby służyła innym.
- To jak? - zagadnął Emmę.
Powrót do góry Go down
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sie 03, 2014 4:36 pm

Zaprzeczyła kiwnięciem głową. Miał całkowitą rację - nigdy nie miała okazji ku temu, by nauczyć się jeździć. Wprawdzie kilka razy była na grzbiecie konia, w tych czasach, kiedy był on powszechnym środkiem transportu, trudno było tego uniknąć, ale do dobrze opanowanej umiejętności samodzielnej jazdy daleko jej brakowało. Wypiła trochę ciepłej wody, która tylko sprawiła, że łzy zaczęły napływać jej do oczu. Było Emmie bardzo trudno, a decyzję, do których zmuszał ją młodzieniec nie były proste.
- Ja nie mogę tak od razu... - odpowiedziała mu z wahaniem spuszczając wzrok. - Nie mogę opuścić zamku tak bez słowa. Muszę najpierw wyjaśnić swoje powody, pożegnać się - Ofelia! Wyjeżdżając zostawi ją samą! Emma miała nadzieje, że panienka Gordon, jak i pozostałe osoby, z którymi zdążyła się zżyć, zrozumieją, dlaczego opuszcza Szkocję.
- Nie zajmie mi to dużo czasu - zapewniła podnosząc wzrok, gdyż rozumiała, że pośpiech był na miejscu. Musieli mieć mało czasu, skoro posłaniec chciał podróżować bez postojów. Oby tylko zdążyli!
Powrót do góry Go down
Walhalla

avatar

Posty : 63

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sie 03, 2014 4:56 pm

Thomas zastanawiał się czy uda im się dotrzeć na czas, w sumie o tych trzech dniach to tak palnął. Szkocję od Wessex dzielił spory kawał drogi, a i należało unikać głównych traktów bo upodobali je sobie rabusie wszelkiej maści. Mu samemu droga to zamku Gordonów zajęła pięć dni, przy czym zmieniał konie trzy razy. Przy dodatkowym bagażu, a miał tu na myśli Emmę ich droga może się wydłużyć. Wielka szkoda, że nie umie jeździć konno, ale muszą sobie jakoś poradzić. Kiwnął dziewczynie na znak, że ją rozumie. Być może już nigdy nie zobaczy tego zamku i przyjaciół, o ile takich ma. Podejrzewał, że Blancbordowie będą chcieli zatrzymać ją u siebie, inaczej nie zawracaliby sobie głowy poszukiwaniami.
- Rozumiem, pospiesz się jednak lady. Będę czekał za bramą, weź jedynie najpotrzebniejsze rzeczy i może jakiś kawałek sera... - zarumienił się nieco, zapasy jedzenie sporo zeszczuplały podczas drogi, a przecież damy też muszą jeść. - To ja idę przyszykować konia - dodał i pospiesznie się oddalił.
Powrót do góry Go down
Emma



Posty : 20

Czekoladowe żaby
Monety: 15 bl.
Ekwipunek: kościany sztylet, futrzana narzuta na ramiona

PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Sie 03, 2014 11:18 pm

Tak oto Emma została sama. Nie od razu się ruszyła. Bała się, że znów straci równowagę, a w pobliżu tym razem nie było już chłopaka, który złapałby ją w czas. Obawy byłej służki okazały się jednak niepotrzebne - tym razem nogi pewnie stąpały po ziemi, gdy wracała do donżonu.
Pożegnanie poszło nad wyraz szybko. Emma udała się prosto do niani. Nie przepadała nigdy za tą kobietą, ale jakoś uznała, że jest to najlepsza osoba do opowiedzenia tego, co się stało.
Inne służki pomogły jej spakować się na drogę. Nie miała wiele - druga suknia, sztylet, kawałek odzieży będącej narzutą na ramiona. Dużo więcej spakowały jedzenia i wody na drogę. Emma, trzymając się niczym osioł ściśle porady młodzieńca, nie odpuściła, póki w skórzanej torbie z wszystkimi pakunkami nie znalazł się ser, co wszyscy, łącznie z nianią, uznali za trochę dziwne. Poza tym dostała chleb, owoce i wodę.
Popłakała się w międzyczasie. Pożegnała się z osobna z każdą z pozostałych służek i kucharek, a także pozostałą częścią służby. Z wieloma osobami nie zdążyła lub zapomniała tego zrobić. Choćby z panienką Ofelią. Nie miała też okazji podziękować panu Gordonowi za to, że przez tyle lat dawał jej pracę i mogła żyć pod jego dachem. Dowiedziała się, że oboje odbywają ważne spotkanie i nie mają czasu dla byle dziewki. Emma nie mogła niestety czekać.
Z zaschniętymi łzami na policzkach wróciła na dziedziniec. Szła trochę krzywo, co było spowodowane ciężarem skórzanej torby wiszącej na jej ramieniu. Niestety, nikt nie miał zamiaru pomóc byle służce.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dziedziniec
» Krużganki
» Dziedziniec z wiaduktem
» Dziedziniec
» Dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ Królestwo Szkocji :: ξ Dùn Phàrlain :: φ Zamek Gordonów-
Skocz do: