IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac ćwiczebny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ofelia Gordon


avatar

Posty : 61
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 5 srb.
Ekwipunek: miecz, suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Plac ćwiczebny   Sro Lip 30, 2014 7:32 pm

***
Powrót do góry Go down
Aryen Gordon


avatar

Posty : 24
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 150 blaszek
Ekwipunek: bochenek chleba, woda

PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   Czw Sie 07, 2014 4:25 pm

Aryen trzymał w dłoni miecz, o stępionym ostrzu, który służył do ćwiczeń i pojedynkował się z jednym z nastoletnich chłopców, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę w służbie rodziny Gordon. Mężczyzna widział potencjał w rudowłosym chłopaku. Zależało mu na sukcesach, dlatego wytrwale ćwiczył i przyjmował na siebie każdą uwagę: tę dobrą i tę złą. Krytyka mogła go załamać, ale nie poddał się. Aryen doceniał wysiłek i oddanie, takich ludzi potrzebowały ich klany do obrony.
W tej chwili Gordon zadał cios, a Szkot padł do tyłu, zaskoczony. Nie spodziewał się bezpośredniego ataku, po dość niepozornych ruchach. Wydawało mu się, że potrafi odczytać intencje rywala, ale się przeliczył.
- Działaj instynktownie, nie myśl nad tym, co zrobi rywal - powiedział Kaledończyk, wyciągając do niego dłoń. - Musisz być skoncentrowany - poklepał go po ramieniu i wrócił na miejsce. Znowu stanęli przed sobą i zaczęli walkę. Tym razem młodzian bardziej się starał, zaś Aryen miał dużo lepszą rozrywkę, bo wyzwanie wymagało od niego większego pokładu siły i zwinności.
- Dobrze! - pochwalił, zachęcając do dalszej wymiany ciosów. Ostrza ze świstem przecinały powietrze i spotykały się, parując atak.
Spędzili tak jeszcze kilka chwil, do czasu aż młodego nie czekały inne obowiązki. Aryen uśmiechnął się i odprowadził go wzrokiem. Sam nie widział już sensu w treningu, ale nie opuścił placu. Usiadł na drewnianej ławie i pochylił się wprzód, splatając ze sobą ręce.

_________________

∞ Alba gu bràth!
Light creates us all, pride will make us fall.



Powrót do góry Go down
Laelia Shaw


avatar

Posty : 40
Skąd : obrzeża Królestwa Szkocji

Czekoladowe żaby
Monety: 1 srebrna
Ekwipunek: kościany sztylet oraz suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   Czw Sie 07, 2014 6:47 pm

Od dwóch dni Laelia spacerowała po swych włościach z marsową miną. Miała, według siebie, jedynie 18 lat, a okazało się, że dziadek wraz z ojcem zaplanowali dla niej już długą przyszłość, w której najwyraźniej nie było miejsca na to, czego sama sobie życzyła. O negocjacjach dotyczących małżeństwa z najstarszym potomkiem Gordonów dowiedziała się od matki, która starała się przekazać tę informację najdelikatniej jak się tylko dało. Jej związek z ojcem Laelii był zaaranżowany w ten sam sposób, więc uważała, że jest w stanie zrozumieć co czuje córka, podczas gdy sama panna Shaw miała pustkę w głowie. Nie wiedziała co o tym wszystkim sądzić, poza tym, że zdecydowanie nie była gotowa na małżeństwo z osobą politycznie wyznaczoną przez mężczyzn, którzy starali ułatwić sobie przeprowadzanie interesów. Problemem nie było posiadanie jakiegoś innego tajemniczego wybranka serca, który z wielu powodów nie spełniłby wymagań jej ojca, ani nawet sama osoba Aryena Gordona, brata jednej z bliższych przyjaciółek, którego znała niemalże całe życie. Najzwyczajniej w świecie nie była gotowa na poświęcenie się małżeństwu oraz łączącemu się z nim macierzyństwu i funkcjonowaniu jako ozdoba do końca swoich dni. Wiedziała, że czeka ją to wszystko, jednak przed ustatkowaniem się chciała przeżyć coś ekscytującego, coś, o czym mogłaby wspominać z uśmiechem na stare lata.
Nikomu nie zwierzyła się ze swojego problemu, gdyż nic nie było jeszcze oficjalne, a wolała nie kusić plotek. Po 2 dniach trzymania wszystkiego w sobie jednak pękła i o świcie zażądała stajennemu osiodłać konie dla siebie oraz dwójki sług, którzy zawsze towarzyszyli jej w roli straży podczas podróży. Po kilkugodzinnym galopie dotarła do zamku klanu Gordon. Pozostawiwszy zmęczone konie w stajni, kazała sługom pójść do kuchni odpocząć pod troskliwym okiem tutejszych kucharek. Samą zaś Laelię skierowano na plac ćwiczeń, gdzie miał trenować Aryen.
Rzeczywiście, na przestronnym placu poruszały się zwinnie dwie sylwetki. Nietrudno było zgadnąć, która z nich to Gordon - wysoki, silny brunet miał wyraźną przewagę pod każdym względem nad rudym chłopcem. Ukryta za filarem panna Shaw obserwowała końcówkę pojedynku, po czym gdy rudy sługa porzucił miecz na rzecz innych obowiązków, dała Aryenowi chwilę czasu na odsapnięcie i podeszła do ławy, na której usiadł.
- Witaj, Aryenie. - przywitała się trochę skrępowana, patrząc na niego z góry. Obecność 24 latka nigdy jej nie peszyła, jednak tym razem jej wizyta miała zdecydowanie krępujące podłoże. - Mam nadzieję, że Ci nie przeszkadzam w treningu, ale uznałam, że chyba powinniśmy porozmawiać. - rzekła, starając się jak najbardziej przejść do sedna sprawy jak tylko mogła, mimo że tak naprawdę nie do końca wiedziała jak zacząć temat.

_________________

Laelia Shaw
Powrót do góry Go down
Aryen Gordon


avatar

Posty : 24
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 150 blaszek
Ekwipunek: bochenek chleba, woda

PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   Czw Sie 07, 2014 11:17 pm

Aryen odebrał od służącego wodę i wypił jednym haustem wszystko, aż do dna.
- Tapadh leat* - podziękował i odprawił go natychmiast. Był to moment odpowiedni, gdyż przyszła do niego piękna dama, której twarz rozpoznawał. Widywali się często, chociaż rzadko rozmawiali przez dłuższy czas. Może nawet zbyt rzadko. Laelia była przyjaciółką jego siostry, dlatego zawsze miał o niej dobre zdanie. Cenił sobie fakt, że obie panny lubiły spędzać ze sobą czas i darzyły się sympatią. Aryen był pokojowo nastawiony do świata i cenił sobie spokój, jak nic innego. Niepokoiły go wieści o morderstwach i rabunkach, a także o widmie wojny. gordon wolał las, księgi i kobiety, ale miecz trzymał pewnie i potrafił bronić swego.
- Fàilte ** - przywitał ją, wstając z miejsca. Skłonił się jej z szacunkiem i opadł z powrotem na ławkę. Od razu zaproponował jej miejsce obok, bo nie wypadało, żeby stała tak przed nim.
- Porozmawiać ze mną? - zdziwił się na jej słowa. - Myślałem, że chodzi o moją siostrę - najwyraźniej nie tym razem. Na czole mężczyzny pojawiły się bruzdy, gdy je zmarszczył. Spojrzał z ukosa na lady Shaw znacząco.
Pewne wieści pojawiały się w zamku Gordonów, ale Aryen nie wierzył w nie, póki nie usłyszał twardego tonu ojca i potwierdzenia od jeszcze innego wiarygodnego źródła. Spodziewał się tego tematu, ale miał cały czas nadzieję, że będzie chodziło o coś innego. Oczywiście Kaledończyk był przygotowany na to, co wiązało się z byciem dziedzicem przywódcy klanowego. Ale wcale tego nie pragnął. Wolał poznawać, a nie zdobywać. Nigdy nie chciał się widzieć w roli tego, który zaprzepaści marzenia jakiejś istoty.
- Droga Laelio, nie mówże tylko, że szepty stały się wyraźnymi głosami - jeśli mógł, chociaż trochę jej pomoże. Byli w tym razem, czy tego chcieli, czy nie. - Jeśliś słyszała to, co ja... - zachęcił, by mówiła dalej i zmierzyła się z tematem. Nie uciekną od tego.




ze szkockiego gaelika:

* dziękuję
** witaj

_________________

∞ Alba gu bràth!
Light creates us all, pride will make us fall.



Powrót do góry Go down
Laelia Shaw


avatar

Posty : 40
Skąd : obrzeża Królestwa Szkocji

Czekoladowe żaby
Monety: 1 srebrna
Ekwipunek: kościany sztylet oraz suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   Pią Sie 08, 2014 10:13 pm

Laelia zazwyczaj wizytowała zamek Gordonów w celu spotkania się z Ofelią, dlatego też jej dzisiejsza obecność została przez służbę przyjęta z niezmiernym zdziwieniem, jako że panna Gordon nie była na miejscu. Niektóre ze służek ukradkiem podążyły za Shaw na plac treningowy, aby w ukryciu podglądać w jakiej też sprawie młoda brunetka mogła odwiedzać ich dziedzica. Niewątpliwie plotki dotyczące tego spotkania miały się rozejść po całym zamku i okolicach niczym świeże bułeczki.
Uśmiechnąwszy się do Aryena usiadła obok niego na ławce i odgarnęła pasmo ciemnych włosów za ucho. Trudno było rozpocząć ten temat, gdyż tak naprawdę nie znała mężczyzny osobiście. Ich rozmowy nigdy nie wykraczały poza wymienienie się kulturalnymi uprzejmościami bądź krótkie, luźne pogawędki w obecności Ofelii, z tego też względu Laelię krępowały nagłe konwersacje na temat małżeństwa z praktycznie obcą jej osobą. - Tym razem Twojej siostry to nie dotyczy, wątpię, by nawet o tym wiedziała. - rzekła. Ofelia była raczej zbyt zajęta swoimi własnymi planami ślubnymi w odległej wikingowej krainie, aby przejmować się bratem i przyjaciółką.
Czy takie małżeństwo zaprzepaściłoby marzenia Laelii? Na początku związku 18 latka na pewno by tak uważała, ale była jedynie młodą, głupiutką dziewczyną skuszoną ekscytującymi opowieściami ciotki Roweny Ravenclaw, które rozbudzały jej wyobraźnię. Wychowując się całe życie w zamku pod ochroną rodziny nie miała pojęcia jak wielkie miała w rzeczywistości szczęście. Prawdą jest jednak, że nigdy nie doceniamy tego co mamy i wychwalamy nieznane. W gruncie rzeczy przyszłość z Gordonem była zapewnieniem dobrego życia, bezpieczeństwa i stabilności, lecz w obecnej chwili Laelia miała problemy z dostrzeżeniem tego.
- 2 dni temu matka przekazała mi... - zaczęła próbę wytłumaczenia swojej obecności błądząc wzrokiem po twarzy Aryena, ostatecznie wbijając spojrzenie prosto w jego oczy. - Zakładam, że Tobie również przekazali szczęśliwe wieści dotyczące naszego możliwego ożenku? - spytała ostatecznie, mimowolnie nadając słowu 'szczęśliwe' nieco sarkastycznej intonacji. Nie unikała kontaktu wzrokowego z mężczyzną, pragnąc wyczytać z jego oczu jak sam zapatruje się na całą sytuację.

_________________

Laelia Shaw
Powrót do góry Go down
Aryen Gordon


avatar

Posty : 24
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 150 blaszek
Ekwipunek: bochenek chleba, woda

PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   Sob Sie 09, 2014 3:12 pm

- Słyszeliśmy to samo - potwierdził. - Nie twierdzę, że mnie to zaskoczyło, przeciwnie - jak ojciec i dziad, tak i on musiał przedłużyć ród i oczywiście ożenić się z panną, z zacnego klanu, jak jego własny. Laelia była idealną kandydatką, wiek ku małżeństwu także był odpowiedni.
- Dziwiło mnie tylko to, że ojciec tak długo zwlekał z decyzją - Aryen był dorosłym mężem, spokojnie mógłby mieć te wszystkie sprawy za sobą, ale czekano na coś. Być może chodziło o nastroje w kraju, jego siostra także miała opuścić swój zamek i zostać kobietą wikinga. Trzeba było sobie wyobrazić minę brata, gdy się o tym dowiedział. Rozumiał podłoże tego związku, jednakże nie potrafił zapanować nad osobistymi emocjami, jako najbliższego krewnego. W grę wchodziły uczucia i myśl, że jego mała siostrzyczka zostanie wśród barbarzyńców i morderców. Szkot przysiągł na swój honor, że jeśli coś jej się stanie, tamten pożałuje.
- Powiedz mi, jak to przyjęłaś - spojrzał na nią z niemałą troską. Liczył się z jej uczuciami i chciał wiedzieć jak na to patrzy. Aryen nie należał do tych, którzy podporządkowują sobie innych, tylko chciał wcześniej wiedzieć, co myślą. Cenił sobie rozmowę i wierzył, że można z niej wynieść wiele dobrego. Był też ciekaw, jak się na to zapatruje lady Shaw. Chcieli, czy nie - siedzieli w tym wspólnie. Mogli walczyć o swoje cele,

_________________

∞ Alba gu bràth!
Light creates us all, pride will make us fall.



Powrót do góry Go down
Laelia Shaw


avatar

Posty : 40
Skąd : obrzeża Królestwa Szkocji

Czekoladowe żaby
Monety: 1 srebrna
Ekwipunek: kościany sztylet oraz suszony kawałek mięsa

PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   Nie Sie 10, 2014 1:40 am

Laelia również była świadoma, że zaręczyny to kwestia czasu, jednak mimo wszystko łudziła się, że ta decyzja zostanie z nią chociaż minimalnie przedyskutowana i zostanie włączona w proces wybierania najlepszego kandydata. Wiadomość o tym, że za krótką chwilę ma być żoną na sucho wybranego mężczyzny była niczym cios obuchem w głowę, zwłaszcza dla osoby pokroju Shaw.
- Przyznam szczerze, że dla mnie było to nieco zaskakujące i nie podejrzewałam, że tak szybko mnie wydadzą... - odparła, starając się dobrać odpowiednio słowa. Kwestia wieku była tutaj niezwykle subiektywna, jako że Gordon miał nad nią sporą przewagę w latach. Do tego nie chciała, żeby odniósł on wrażenie, że jej wątpliwości dotyczące ich związku miały coś wspólnego z jego osobą, gdyż nie było w tym nic osobistego. Spoglądając na przystojne oblicze Gordona podejrzewała, że w kolejce stało wiele kandydatek, które na jej miejscu byłyby gotowe stanąć na ślubnym kobiercu chociażby następnego dnia i również nie chciała go skazać na przymusowe przebywanie z kobietą, która nie doceniała go i nie darzyła miłością tak jak powinna.
- Nie będę ukrywać, iż nie leży to w granicach mych marzeń. - rzekła zdecydowanym tonem, który upewniał, że jej uczucia były przemyślane. - Zakładam, że mogą być to nasze obopólne wrażenia? - ciągnęła dalej pytająco. Wiedziała, że jej ojca niezwykle zabolałaby sama świadomość, że właśnie odbywa taką rozmowę za jego plecami, lecz czyż nie walczyła tu o swoją przyszłość, w szczerym przekonaniu, że postępuje rozsądnie? - Czy może jednak uważasz, że jest szansa, aby nasze małżeństwo zakończyło się szczęśliwie? - spytała trochę retorycznie i zaczęła bawić się pierścionkiem z zielonym oczkiem, który ozdabiał jej smukły palec.

_________________

Laelia Shaw
Powrót do góry Go down
Aryen Gordon


avatar

Posty : 24
Skąd : Szkocja

Czekoladowe żaby
Monety: 150 blaszek
Ekwipunek: bochenek chleba, woda

PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   Pon Sie 11, 2014 2:36 pm

- Dzięki o pani - zdobył się na głęboki ukłon, ale jego głos pełen był rozbawienia. - Uświadomiłaś mnie właśnie, że nie jestem dobrym kandydatem na męża - zrobił urażoną minę, jakby faktycznie się tym przejął. Cały Gordon. Nawet próbując zachować powagę, która pasowała do sytuacji, nie potrafił powstrzymać uwag, które same cisnęły mu się na usta. Co poradzić, taki właśnie był.
- Z mojej strony wygląda to inaczej - przyznał szczerze. - Nie jestem w prawdzie za kultywowaniem tradycji aranżowanych małżeństw, ale przyjaźń między naszymi rodzinami, wszystkich klanów i stabilizacja jest najważniejsza. Cóż daje wybór drugi życiowej, jeśli nie ma się gdzie żyć? Problem jest szeroki, Laelio - lady Shaw zdawała sobie z tego sprawę doskonale, o czym wiedział, ale jeśli miał mówić to, co czuje i myśli, to proszę bardzo:
- Lubię cię. Jesteś osobą rozsądną, odważną i inteligentną. Potrafisz dostrzegać więcej, niż większość dziewcząt - nie chciał obrażać płci pięknej, ale wiele dziewcząt marzyło o zamku i urodziwym mężczyźnie, który oczywiście zapewni jej radość i miłość. - Jesteś też piękna, z czego na pewno zdajesz sobie sprawę - był pewien, że to słyszała, jeśli nie - był pierwszy.
- Ale... - nastąpiła tutaj przerwa, w której pokręcił głową. - Inaczej. Uważam cię za idealną kandydatkę na żonę, mówiłbym tu o sporym szczęściu nawet, ale nie wiem, czy chciałbym, aby moja dama była zdruzgotana. Ograniczenia, nakazy, zakazy. Masz swoje marzenia, a ja swoje - nie chciał mówić wszystkiego od razu, ale nie ukrywał, że mają podobnie.
- Nie mogę cię zmuszać do miłości, a obowiązek męczyłby nas oboje - zauważył. - Możemy się zgodzić, sądzę, że nasz związek opierałby się na szacunku i sympatii, ale co z tego? - zwierzyć się jej, czy nie? Zepsuje sobie reputację łamacza niewieścich serc.
- Chciałbym poznać smak miłości i być z kimś przez uczucie, a nie z wyboru ojca. Chociaż jeśli trzeba, porzucę to wszystko, od razu - zapewnił. - Nie skrzywdziłbym cię, ale czy uczynił szczęśliwym? Nie wiem.

_________________

∞ Alba gu bràth!
Light creates us all, pride will make us fall.



Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac ćwiczebny   

Powrót do góry Go down
 
Plac ćwiczebny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ Królestwo Szkocji :: ξ Dùn Phàrlain :: φ Zamek Gordonów-
Skocz do: