IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Godryk Gryffindor

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Godryk Gryffindor


avatar

Posty : 60

Czekoladowe żaby
Monety:
Ekwipunek: Miecz wykuty przez gobliny, różdżka

PisanieTemat: Godryk Gryffindor   Pią Lip 25, 2014 8:17 pm





Godryk Gryffindor





Historia

Jak Wessex długie i szerokie, każdy znał doskonale opowieści o dokonaniach wielkiego wojownika z wrzosowisk. O jego walkach śpiewali wędrowni poeci, piastunki opowiadały o nich dzieciom. Dziewczynki mogły dzięki temu marzyć, że pewnego dnia znajdą męża równie walecznego i dzielnego, chłopcy zaś – że wraz z osiągnięciem wieku męskiego takimi właśnie mężami się staną.
Legendę znał każdy. Bez względu na urodzenie, płeć, czy wiek. Każdemu przynajmniej obiła się o uszy i większość z tych, którzy ją usłyszeli, nie miało najmniejszych wątpliwości co do tego, że wielki wojownik nie był jedynie wytworem czyjejś wyobraźni. Choć niektórzy niemagiczni mogli z powątpiewaniem uśmiechać się, słysząc o graniczących z cudem dokonaniach, również oni doskonale znali historię wielkiego czarodzieja. Tego, który władał nie tylko żelazem, ale także magią. Tego, który przed wieloma laty przywrócił pokój pomiędzy czarodziejami i mugolami na ziemiach, na których postanowił się osiedlić, biorąc je we władanie.
Tego, który miast w bohaterskiej walce, zmarł zmożony chorobą, na własnym posłaniu.
Tej części historii nie znali jednak wszyscy. W zasadzie niemal nikt nie wiedział, że wielki Gryffindor zginął śmiercią tak wielce banalną. Na tyle, że nie okazała się ona godna ballad ni barwnych opowieści. Tę prawdę znali jedynie dwaj synowie wojownika i ich mała siostra, która mimo wszystko w dniu śmierci ojca i tak była zbyt mała, by jakkolwiek pojąć to, co się stało.
Godryk nie był zaś swoim ojcem. Był młodszym z synów. Tym, którego rola powinna opierać się jedynie w byciu wsparciem dla starszego brata. Na pozostaniu w jego cieniu i cichym istnieniu gdzieś obok. Po to, by w razie potrzeby przejąć rolę brata, gdyby tego spotkało jakieś nieszczęście, nim starszy Gryffindor doczekałby się godnego potomka płci męskiej. Starszy brat Godryka także nie był jednak ich ojcem. Wyznawał idee dalece różniące się od tych, którymi kierował się ich wspaniały ojciec. Nie wierzył w trwającą od lat przyjaźń pomiędzy magicznymi i niemagicznymi ludźmi – nie sposób bowiem byłoby nie zauważyć, że ci drudzy bali się pierwszych. Mimo wszystko, mimo długotrwałego istnienia obok siebie i wspólnego życia. Starszy z braci Gryffindorów zwykł natomiast twierdzić, że strach był najbardziej przebiegłym wrogiem, na którego podwalinach nie powinno się budować wzajemnego zaufania. I choć młody Godryk nie popierał jego twierdzeń, to jednak wciąż miał przecież ledwie dziesięć lat, podczas gdy jego piętnastoletni brat był już niemal mężczyzną. Wieloletnia przyjaźń pomiędzy czarodziejami i mugolami na terenie Wessex została więc zakłócona – najpierw poprzez stopniowo narastającą nieufność, następnie przez nasilające się z każdym dniem konflikty. I choć czarodzieje mieli swoją magię, mimo że potrafili opanować mrożące krew w żyłach zaklęcia, to jednak przez lata niemagiczni żyli obok nich. Poznawali ich, uczyli się i obserwowali. Nie byli do końca bezbronni, jeśli tylko znali słabe strony przeciwnika.

W ciągu kolejnych lat już niemal całkowicie zapomniano o tym, że kiedykolwiek na wrzosowiskach mugole i czarodzieje żyli obok siebie, niczym równi sobie. Niewielu powtarzało już o dokonaniach wielkiego Gryffindora. Z czasem bowiem to nazwisko przestało budzić zachwyt. Stało się groźne, zupełnie jak najstarszy z potomków walecznego czarodzieja. Mugole bali się o nim mówić, czarodzieje zaś wciąż trwali przy nim, jednak i oni obawiali się, że decyzje dziewiętnastoletniego wówczas Gryffindora doprowadzą ich do zguby.
Nie mylili się.
Godryk niemal już osiągnął wiek męski, gdy ich twierdza stanęła w płomieniach. Po wielu miesiącach mylącego spokoju nikt nie spodziewał się tak nieoczekiwanej napaści ze strony niemagicznych. Prawdopodobnie to wtedy właśnie, gdy młodemu czarodziejowi udało się uciec spośród płonących murów, zginęło jego rodzeństwo. A przynajmniej tego był pewien, jeśli chodziło o jego brata, którego ciało widział na własne oczy. Nigdy nie był pewien, co stało się z jego siostrą, jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa mógł podejrzewać, że spotkał ją dokładnie ten sam los. On sam zaś miał już wprawdzie czternaście lat, jednak tak naprawdę nikt nigdy nie przygotował go na sytuację, w której znalazł się w tamtym momencie. Zmuszony do ucieczki i ratowania życia, bez możliwości powrotu w rodzinne strony. Dobrze było w młodości słuchać o dokonaniach ojca i marzyć o tym, że pewnego dnia sam przeżyje swoją własną przygodę, stając się legendą, jednak nieoczekiwane stanięcie oko w oko z tą właśnie przygodą było zupełnie czymś innym. Wciąż przecież nie był swoim ojcem. Był sobą. Wciąż jeszcze chłopcem, który ledwie stawał się mężczyzną. Nie miał jednak wyboru, jeśli tylko chciał przeżyć i poradzić sobie w swojej nowej sytuacji.
Nie próżnował wprawdzie w czasie, gdy spokojnie żył w twierdzy Gryffindorów, jednak w jego samotnej tułaczce jego umiejętności zdawały się naprawdę niewiele znaczyć. Fakt, że bardzo dobrze radził sobie z mieczem okazywał się zupełnie nieistotnym, gdy tylko wzięło się pod uwagę to, że podczas swojej ucieczki z pożaru, Godryk nie pomyślał nawet o tym, by zabrać e sobą żelazo. Pozostawała mu jedynie magia, z którą również radził sobie nie najgorzej, choć nie tak dobrze, jak z żelazną bronią. Mimo wszystko prawdopodobnie to właśnie dzięki niej udało mu się przeżyć dostatecznie długo.

Przez dłuższy czas nie przyznawał się do tego, kim był. Czyim był synem i – przede wszystkim – czyim był bratem. Nawet, gdy zawędrował bardzo daleko od swoich rodzinnych stron, wciąż obawiał się, że nazwisko Gryffindora mogłoby być zbyt dobrze znane poza wrzosowiskami. I prawdopodobnie obawiał się całkiem słusznie, o czym miał okazję przekonać się po dobrych kilkunastu miesiącach spędzonych w drodze, gdy zupełnym przypadkiem usłyszał wędrownego śpiewaka, nucącego balladę o dokonaniach słynnego Gryffindora. Nieszczęsnego poetę, którego śladem Godryk chciał od tamtego dnia podążać, napadła kilka dni później banda goblinów. Niewiele zostało z niego, z jego pieśni i rozbudzonych na nowo marzeń młodego czarodzieja, by pewnego dnia dorównać legendzie ojca.
Nigdy nikomu nie powiedział, jakim cudem udało mu się przekonać do siebie gobliny i nie tylko przeżyć spotkanie z nimi, ale w dodatku dołączyć do ich bandy na pewien czas. W zasadzie… w późniejszym czasie nigdy nie przyznał się nikomu, że kiedykolwiek przyszło mu włóczyć się z grupą goblinów. Elfrik, Alguff i Ragnuk może i nie byli najlepszymi kompanami, jakich można byłoby sobie wymarzyć, jednak utrzymanie się przy życiu w ich towarzystwie przynajmniej przez jakiś czas zdawało się być znacznie prostsze, niźli w pojedynkę. Mieli złoto, potrafili zadbać o jedzenie i  - przede wszystkim – mieli przy sobie broń, której najbardziej brakowało Godrykowi.
Pięknie zdobiony, wykuty przez gobliny miecz, który w późniejszym czasie stał się nieodłącznym atrybutem Gryffindora, należał pierwotnie do Ragnuka. Bynajmniej jednak nie był on podarkiem od goblina dla czarodzieja. Wręcz przeciwnie – Godryk przywłaszczył sobie gobliński miecz, by następnie cichcem opuścić swoje dotychczasowe, niezbyt chwalebne towarzystwo. W końcu, mimo że w ostatnim czasie w głównej mierze zajmował się ucieczkami – zdecydowanie zbyt często jak na przyszłego bohatera – wciąż zamierzał ożywić legendę własnego ojca.
Stosunkowo szybko przekonał się, że najlepszym sposobem na ożywianie legendy było... tworzenie własnej. Nie poprzez wielkie czyny jednak, co byłoby zbyt czasochłonne. Choć oczywiście, w tym miejscu należy zaznaczyć, że od pomocy innym Godryk nigdy nie stronił - czy to mugolom, czy to czarodziejom... W swej uczynności bywał niekiedy wręcz naiwny, jednak dobrego serca - mimo wielu niewątpliwych wad - trudno byłoby mu odmówić. Szlachetne gesty, bo zostały dostrzeżone, trzeba jednak nagłaśniać. Te zbyt pospolite natomiast - odpowiednio ubarwiać. I w taki właśnie sposób, poprzez kwieciste i barwne opowieści Godryka, gawiedź wkrótce zaczęła powtarzać między sobą opowieści o szlachetnym czarodzieju, synu wielkiego wojownika. Gryffindorze, który swą pomocną dłoń wyciągnął nawet ku niegodnym goblinom, które bez niego prawdopodobnie zginęłyby marnie, a które w dowód swej wdzięczności, podarowały czarodziejowi wykuty własnoręcznie miecz.
Innymi słowy... Tak, zwykle odrobinę mijał się z prawdą. Póki jednak nie czynił nikomu w ten sposób szkody, nie było to przecież nic złego.

Nie miał jeszcze siedemnastu lat, gdy ogłoszony został turniej, dzięki któremu mógłby zdobyć sławę i udowodnić swą wielkość. A przynajmniej zdawało mu się, że mógłby to zrobić... Ba, był tego na tyle pewien, że nawet przez moment nie zawahał się, gdy musiał skłamać w kwestii swego wieku, dodać sobie tych kilka miesięcy i udowodnić, że mimo wszystko godzien jest tego, by wziąć udział w turnieju. Jak się później okazało - było warto.
Rzeczywiście podczas konkurencji poradził sobie dość dobrze. Może i nie wystarczająco dobrze, by zabłysnąć dostatecznie jasno, jednak uczestnictwo w turnieju pociągnęło za sobą inne, znacznie dalej idące i jak najbardziej pozytywne konsekwencje. To właśnie w tym czasie rozwinęła się znajomość Godryka z Helgą Hufflepuff, Roweną Ravenclaw oraz Salazarem Slytherinem. Znajomość, która nie tylko przetrwała wiele kolejnych lat, ale także zaowocowała wieloma interesującymi pomysłami... Jeden z nich zresztą czworo czarodziejów realizuje od przeszło roku, pracując wspólnie nad rozwojem Szkoły Magii i Czarodziejstwa, mającej zrzeszać utalentowanych magicznie adeptów.

I - podstawowe dane
IMIONA - Godryk
NAZWISKO - Gryffindor
WIEK - 29
RÓŻDŻKA- 10,5 cala, wykonana z hikory, smoczy pazur jako rdzeń
PATRONUS - Lew
ZWIERZAK - Puchacz zwyczajny, zwany Otosem
BOGIN - Mrożące krew w żyłach widmo porażki
AMORTENCJA - nieoobowiązkowe
LUSTRO AIN EINGARP- nb

II - Inne

KRÓLESTWO - Wessex
PRACA - Założyciel Hogwartu, Przysposobienie obronne, zaklęcia
POZYCJA- Gość honorowy Najwyższej Rady Czarodziejów
---------------
CZART -zanahoria
ADRES @ - zanahoria89@gmail.com
GG - nope
IMIĘ - Marchew
Powrót do góry Go down
 
Godryk Gryffindor
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sygnatury

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ Grimoire  :: φ Fasolki Wszystkich Smaków :: φ Zaakceptowane KP-
Skocz do: