IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczony dom w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Merlin

avatar

Posty : 191

PisanieTemat: Opuszczony dom w lesie   Sob Lip 19, 2014 8:25 pm

Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Pon Sie 18, 2014 11:01 pm

Ragnar był wielkim przegranym. Tak o to, ledwo powłócząc nogami opierając się na kiju służącym za podporę uciekał przed swoimi oprawcami. Miał nieco przewagi, potrafił zamaskować swoje ślady lecz sama świadomość klęski powodowała zniechęcenie oraz nie do wierzenie. Był wikingiem, wojownikiem Odyna i jak skończył? Rana nad kolanem, zadana przez Rzymianina z chaty nie chciała się goić. Podczas walki ze strażnikami dorobił się kolejnych ran, niektóre były powierzchowne, ale trafiła się jedna i to dosyć poważna. Przystanął zdyszany opierając się na kiju, dyszał oddychając bardzo ciężko. Rabunek kramu Icka był ogromnym błędem, za który Ragnarowi przyjedzie płacić nie tylko zdrowiem ale i sumieniem. Nie wiedział gdzie jest Uwe i mógł mieć jedynie nadzieję, iż Wernhard dotarł cały i zdrowy do kryjówki. Co się działo po pożegnaniu obu druhów? Wiking szukał Uwe tak długo, aż zwrócił na siebie uwagę straży zaalarmowanej przez Joachima, syna Żyda. Potem to się już rozpętało istne piekło. Golem, walka ze strażnikami i ucieczka. Spalił za sobą wszystkie mosty. Noc spędził na obrzeżach Thetford, gdzie odnalazł go Odyn, psi druh. Razem ruszyli w drogę... Spory kawał drogi przebył w okolice Norþwic. Nie był jednak na tyle głupi by pchać się do osady, las pozostawał jego schronieniem. Wędrował zapalczywie, nie jedząc. Pragnienie zaspokajałam spotykanymi strumieniami.
Minął tydzień od rozróby w chacie Izaaka. Ostatkiem sił zmuszał się do robienia kroków. Upadł na ziemię znacznie osłabiony. Odwrócił się na plecy z głośnym jękiem. Czy taka śmierć go właśnie spotka? Gdyby tylko zaklęcia działały na rany... Wernhard będzie musiał wybaczyć stratę miecza. Powieki robiły się coraz bardziej ociężałe, aż w końcu zapadła ciemność. Odyn popiskiwał, warczał, a nawet szczekał jakby chciał przyzwać swojego imiennika na ratunek panu.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Helga Hufflepuff


avatar

Posty : 132
Skąd : Thetford, East Anglia

Czekoladowe żaby
Monety: 3 złote monety i 20 blaszek
Ekwipunek: sakwa pełna monet, sztylet, rodzinny amulet, garść suszonych daktyli

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Sro Sie 20, 2014 9:11 pm

Poszukiwanie adeptów nie było prostym zadaniem i po wielu dniach podróży znużenie dopadło nawet i energiczną Helgę. Przemierzywszy dwa królestwa wzdłuż i wszerz, zmęczenie odbijało się na jej zazwyczaj odświeżonej i pełnej blasku twarzy. Kobieta nie lubiła przyznawać się do słabości, jednak teraz wyraźnie widać było, że jedyne o czym marzyła to powrót na swoje włości i noc we własnym łożu w objęciach męża, za którym tęsknota z dnia na dzień się nasilała. Będąc w East Anglii nie mogła się jednak odpędzić od wspomnień z przeszłości, od wydarzeń sprzed wielu lat, które czasami wracały do niej niezapowiedzianie jak bumerang, mimo że wierzyła, że odcięła się od tego, co było. Jej związek z Amosem, co prawda krótki, ale jak dotąd udany, uszczęśliwiał Helgę, co nie zmieniało faktu, że co jakiś czas rozmyślała, co by było gdyby... Co by było, gdyby Ragnar nie zniknął? Uznany został za zmarłego, lecz ciała nigdy nie odnaleziono. Czy założyłaby wraz z trójką przyjaciół Hogwart? Czy urodziłaby w końcu zdrowe i silne dziecko, które przeżyłoby trudy porodu? Co najważniejsze - czy byłaby szczęśliwsza? Swoje wątpliwości i wahania zostawiała dla siebie i z nikim się nimi nie dzieliła, gdyż było to zbędne dłubanie w przeszłości, której zmienić nie mogła. Starała się patrzeć w przyszłość i cieszyć z tego, że znalazła dla siebie w świecie niszę, która dawała jej poczucie spełnienia.
Z takowych rozmyślań, które dopadły Helgę w środku lasu, wyrwało niespodziewane parsknięcie Baldura i zawzięte ujadanie potężnego psiska. Blondwłosa wróciła do świata żywych i ku zaskoczeniu spostrzegła leżącą na mchu zawiniętą w szmaty postać. W jej naturze leżała pomoc bliźniemu, więc wiele się nie zastanawiając ściągnęła lejce i ześlizgnęła się z konia. Psu rzuciła ostatni kawał wędzonego mięsa, aby ten jej nie zaatakował gdy podchodziła do nieprzytomnej postaci, którą wyraźnie chronił. Następnie kucnęła na ziemi przy mężczyźnie i sprawnie sprawdziła puls, jednocześnie szukając na ciele ran. Puls był, słaby, ale wyczuwalny. Nie tracąc chwili czasu wyciągnęła zza pazuchy sztylet i i rozcięła pokryty krwią materiał na udzie, odsłaniając głęboką ranę sięgającą niemalże do kości. Sama aż syknęła z bólu, gdy delikatnymi ruchami odklejała przylepioną do mięsa tkaninę. Gdy nic nie wchodziło już w ciało, wyciągnęła z tobołka malutki flakonik z miksturą, którą własnoręcznie przyrządziła z hodowanych roślin. Miała ona właściwości silnie odkażające, a biorąc pod uwagę stan rany i zalęgający się w niej brud, sam alkohol by nic nie dał. Polała kilka kropel, które natychmiast się spieniły. Gdy piana wypływała z rozciętego ciała i toczyła się po gołym udzie rannego, Helga spojrzała na jego oblicze. Gruba warstwa zakrzepłego brudu uniemożliwiała rozpoznanie rysów twarzy, więc oderwała kawałek czystszego materiału z ubrań mężczyzny i polała go wodą z bukłaka. Czekając, aż rana na udzie oczyści się do końca, poczęła przemywać troskliwie policzek rannego.

_________________

Helga Hufflepuff
Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Sro Sie 20, 2014 9:39 pm

Nie wiedział ile tak leżał, szczekanie Odyna cichło coraz bardziej, a ona sam odpływał wraz z kolejną falą coraz dalej i dalej. Myślał o śmierci i o tym, że zawiódł wszystkich na których mu zależało. Letha, Wernhard, Sigurd, Uwe, Malin, Freya... Helga. Ta ostatnia osoba miała szczególne miejsce w jego głowie i sercu, o którym wolał na co dzień nie myśleć. Czasami kiedy leżał w łożu okryty futrami rozmyślał o słodkościach niewiasty, którą porzucił. Potem już nigdy nie spotkał kobiety z takim charakterem. Letha była silna ale i okrutna, nałożnica w domu była bezbarwna, łaknąca jedynie błyskotek i uznania. Był mężczyzną. Mściwym, walecznym oraz szalonym. Czy wiedział więc czym jest miłość? Kochał pucułowatą niewiastę z Turnieju Czarodziejów? Złociste pukle włosów... Potem już nie tknął żadnej kobiety o tym kolorze włosów. Czy nie było to okazaniem słabości? Od dawna wiedział aby chować swoje lęki i pragnienia głęboko w sobie. Leżąc w gorączce na uboczu mając za przyjaciela jedynie psa, odmawiał w głowie modlitwę do swoich bogów, błagając o wybaczenie Odyna. Hańbą przyjdzie mu się okryć i skończyć żywota poza polem walki. Żegnaj Walhallo...
Na początku nic nie czuł, nawet nie wyczuwał obecności obcej osoby. Ujadanie psa również ucichło.
Potem jednak pojawił się ból, który rozproszył głosy bogów. Wracał. Zacisnął zęby na odczuwany ból, kiedy poczuł wilgotny dotyk na swojej twarzy otworzył oczy. Piękne, intensywnie błękitne oczy spojrzały w niebo. Ujawniając tym samym swoją tożsamość, bo właśnie to wyróżniało Ragnara pośród wszystkich innych. Oczy. Patrzył na Helgę, w spojrzeniu jego oprócz zamroczenia bólem było i zaskoczenie, albo i szczęście spełnionego życzenia. Może to sama Walkyria...?

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Helga Hufflepuff


avatar

Posty : 132
Skąd : Thetford, East Anglia

Czekoladowe żaby
Monety: 3 złote monety i 20 blaszek
Ekwipunek: sakwa pełna monet, sztylet, rodzinny amulet, garść suszonych daktyli

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Sro Sie 20, 2014 10:26 pm

Helga starała się jak mogła, by nie wracać myślami do przeszłość. Sekwencja zdarzeń, która nastąpiła za jej młodości spowodowała ból, którego 20 letnia osoba nie powinna była tak wcześnie doświadczyć. Samo poronienie pierwszego, tak wyczekiwanego dziecka zadało cios, po którym córa jarla nie mogła się otrząsnąć. Zniknięcie Ragnara niewiele później było przysłowiowym gwoździem do trumny, a depresja stała się jej towarzyszką na wiele tygodni i miesięcy. Przez te wszystkie lata od ich ostatniego widzenia ani razu nie dopuściła do siebie myśli, że jeszcze kiedyś może spotkać na swojej drodze tego mężczyznę. Ani razu nie wyobrażała sobie, jak mogłoby potoczyć się ich zjednoczenie po długiej rozłące, gdyż zwyczajnie chciała o Ragnarze zapomnieć. Pragnęła, aby jego istnienie zostało wymazane z jej pamięci, aby Amos mógł stać się centrum jej świata i żeby jej serce nie zaznało nigdy uczuć do kogoś innego.
Gdy po kilkunastu namoczeniach tkaniny w końcu udało się kobiecie domyć prawy policzek rannego, ten odzyskał przytomność i począł z trudem otwierać oczy. Helgę uderzył jasnobłękitny kolor źrenic spoglądających na nią spod półprzymkniętych powiek. Jasnobłękitny. Jedno spojrzenie w ten kolor zatrzymało na sekundę bicie jej serca i przywołało cały wianuszek wspomnień, który na kilka sekund przyćmiły umysł Helgi. Pierwszy raz kiedy spojrzała w te oczy, w tak bardzo podobnej sytuacji, w której znajdowali się teraz. Czy był to znak od bogów? Czy Odyn, którego dalej w tajemnicy przed Amosem wyznawała, specjalnie skierował ją na tę drogę...? Mokra szmata wyślizgnęła się z jej dłoni i opadła z pacnięciem na ubitą dróżkę. - Ra.. Ragnar? - wyszeptała patrząc usilnie w oczy mężczyzny, jakby w ich głębi czaiły się odpowiedzi na serię pytań, które momentalnie zaczęły kłębić się w jej głowie. Czy postradała zmysły? Czy pomyliła gatunki grzybów i pożywiła się halucynogenami płatającymi jej teraz figle? Z pewnością nie mógł to być ten sam Ragnar, który opuścił ją 8 lat temu. - To nie jest możliwe... - niczym w transie dotknęła smukłymi palcami czystego policzka mężczyzny i delikatnie przejechała nimi po skórze, jakby jej faktura miała zdradzić tajemnicę, której nie była w stanie wyczytać z oczu. Albo raczej nie chciała do siebie dopuścić.

_________________

Helga Hufflepuff
Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Czw Sie 21, 2014 7:49 pm

Wzrok mężczyzny nabierał skupienia z każdym mrugnięciem. Rysy twarzy złotowłosej niewiasty nabierały ostrości, a język chciał wypluć przekleństwo na zewnątrz, aby zabrzmiało i dotarło do uszu. Nie był zły, nie miał powodu. Czuł się zdezorientowany i bardzo zaskoczony tym co dane było mu ujrzeć. Dochodziło do niego, że żyje i nie ma omamów związanych ze swoim stanem. Nie sądził aby kiedykolwiek było mu dane ujrzeć Helgę, aż do teraz. Patrzył, napawając się widokiem. Ona mówiła za niego, on nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa. Spotkanie po tylu latach było porównywalne do uderzenia błyskawicy w samotne drzewo. Czuł jej dotyk na swoim szorstkim poliku, który dorobił się już niejednej blizny. Czuł suchość w ustach, powinien coś powiedzieć. Bał się? Miał po prostu świadomość, że po zaskoczeniu Helgi i jej niemocy przyjdzie pora na krzyk, łzy i agresję. Wątpił by żywiła do niego jeszcze jakiekolwiek uczucia oprócz gniewu. Zostawił ją, choć jego zniknięcie mogło wyglądać na zabójstwo albo po prostu nieszczęśliwy wypadek. Mało to ludzi się topiło, ginęło z rąk rabusiów, albo spadało w przepaść? Usilnie rozmyślał nad tym co powiedzieć dawnej żonie o swoim zniknięciu. Może udawać amnezje? Wypadek? Powinno być to coś na tyle ważnego aby Helga nie urwała mu głowy. Przyznanie się do celowości swojego postępowania mogło się źle skończyć...
Zebrał w sobie na tyle siły aby odpełznąć w bok i zmusić się do siadu. Jedno spojrzenie na ranę, która się pieniła i miał zawroty głowy. Ujmujące dla wikinga. Rozglądał się za swoim kijem, spostrzegł już zajadającego się Odyna. Przez twarz Ragnara przeszedł trik nerwowy. Wbrew logice starał się podnieść.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Helga Hufflepuff


avatar

Posty : 132
Skąd : Thetford, East Anglia

Czekoladowe żaby
Monety: 3 złote monety i 20 blaszek
Ekwipunek: sakwa pełna monet, sztylet, rodzinny amulet, garść suszonych daktyli

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Sob Sie 23, 2014 12:44 am

Niemoc Helgi trwała naprawdę ułamek sekundy. Gdy zaskoczenie i szok nieco opadły, mózg kobiety nabrał z powrotem tempa, a trybiki poczęły wiązać koniec z końcem. Cofnęła gwałtownie dłoń urywając przelotny dotyk, który zainicjowała. Jej rysy stopniowo tężały, kiedy docierało do niej, że nie stała się wdową z powodu smutnego splotu wydarzeń, lecz została najzwyczajniej w świecie porzucona przez mężczyznę, który pozwolił jej przez tyle lat nosić żałobę, podczas gdy sam układał dalej życie jak gdyby Helga nigdy nie istniała. Takiego rozwiązania nigdy do siebie nie dopuszczała. Czysta logika nie pozwalała jej usprawiedliwiać Ragnara przed samą sobą, mimo że naprawdę chciała znaleźć inne wytłumaczenie na jego zniknięcie. Wystarczyło jedno spojrzenie na mężczyznę, żeby widzieć, że nie był przetrzymywany wbrew woli. Rany wyglądały na świeże, do zagłodzenia brakowało mu dobrych parunastu kilogramów. Ból wywołany świadomością powoli rozchodził się po całym ciele kobiety. Czuła jakby zapadała się od środka, jakby w jednej chwili wyssano z niej wszystkie wnętrzności i pozostawiono jedynie pustą skorupę. Bezsilność wobec własnych uczuć ją dobijała i jedynie dzięki silniejszemu od bólu honorowi, po twarzy Helgi nie zaczęły płynąć strumienie łez. Nie mogła dopuścić do tego, aby Ragnar wiedział jaki wpływ miała jego osoba na jej życie.
Z ust Helgi już wypływały agresywne wiązanki przekleństw, gdyż tak łatwo było ukryć zranienie pod przykrywką agresji, lecz w tej samej chwili Ragnar odczołgał się i podjął próby wstania. Tym razem pozbawiona jakiejkolwiek delikatności popchnęła mężczyznę z powrotem na ziemię nie przejmując się, że może zadać mu fizyczny ból. - Nie ruszaj się. - warknęła twardo i pochyliła się nad jego nogą. Piana wydaliła ze sobą cały brud i oczom ukazało się w całej swej okazałości czyste, czerwonawe, rozszarpane mięso. Maść znieczulająca leżała na dnie tobołka Helgi i w tym momencie powinna była zostać zaaplikowana, ale wściekłość i chęć zadania bólu w odwecie zwyciężyła, co nie zdarzało się często przy z reguły dobrodusznej naturze kobiety. Hufflepuff wytarła od razu niedbale ranę z piany, nieco zbyt mocno przyciskając do ciała szmatę. - Jak dawno zadano Ci tę ranę? - spytała suchym, profesjonalnym tonem wyzutym z jakichkolwiek emocji. Jedynie wrodzona przyzwoitość nie pozwalała jej pozostawić Ragnara na śmierć, przed czym bardziej okrutni na pewno by się nie zawahali.

_________________

Helga Hufflepuff
Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Nie Sie 24, 2014 8:31 pm

Ubodło go to, że jego najdroższa Helga w ogóle nie dopuszcza do siebie myśli zgoła odmiennej od tej jaką wykazywała. Dlaczego obstawiała zdradę i porzucenie, skoro było o wiele więcej możliwości, równie dramatyczniejszych? Mimo swojego złego stanu psychicznego i fizycznego, cały czas myślał o najlepszej wersji swoich wydarzeń. Wolał skłamać niżeli powiedzieć swojej dawnej żonie czego się dopuścił i dlaczego zdecydował się na tak haniebny czyn, niegodny mężczyzny, męża i ojca. Podczas pobytu w swoich rodzimych stronach wiele o niej myślał, będąc ciekawy tego jak sobie radziła bez niego. Wiedział, że jest silna i dzielnie zniesie krzywdę jaką wyrządził. Był samolubem? Możliwe.
Usiłował się podnieść ale kobieta pchnęła go z powrotem na ziemię. Stęknął z bólu. Czasy delikatności jaką go obdarzała właśnie minęły. Przeciągły jęk wydobył się z jego gardła, kiedy przycisnęła szmatę do jego rany. Na czole wikinga skroplił się pot. Czyżby gorączka? Zakażenie? Prosta droga do śmierci.
- Nie wiem, długo wędrowałem. - odparł z wielkim wysiłkiem. Strach go obleciał, co jeżeli czeka go dekapitacja nogi? Nie chciał nawet myśleć o tak straszliwym rozwiązaniu!
- Helgo... - zaczął, mimo suchości w gardle - To nie tak jak myślisz.
Chciał jej wszystko wytłumaczyć zanim zacznie Hufflepuff rozpocznie swoje tortury.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Helga Hufflepuff


avatar

Posty : 132
Skąd : Thetford, East Anglia

Czekoladowe żaby
Monety: 3 złote monety i 20 blaszek
Ekwipunek: sakwa pełna monet, sztylet, rodzinny amulet, garść suszonych daktyli

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Pon Sie 25, 2014 3:30 pm

Mimo wszystko Helga nie była w ciemię bita. Logiczne powiązanie faktów byłoby jasne jak słońce dla każdego, kto posiadał chociażby minimalny dar dedukcji. Każdy już wiedział, że śmierć Ragnara nie była powodem jego zniknięcia. Również porwanie wbrew woli nie miało dla potomkini wikingów żadnego sensu - mężczyzna dorobił się nienajgorszej pozycji w jej społeczeństwie i niewątpliwie porywacze zażądaliby na dniach wysokiego okupu za życie męża córki bogatego jarla. W tym momencie Helga przeklinała przenikliwość swojego umysłu - mniej bolesne byłoby ślepe uwierzenie w stek kłamstw Ragnara. Jednak z drugiej strony po poznaniu prawdy i pogodzeniu się z nią mogła na dobre zamknąć ten rozdział życia, w którym Ironside czaił się w każdym ciemnym kącie jej myśli.
Nie zwróciła najmniejszej uwagi na stęki mężczyzny. Z oczyszczonej rany na szczęście nie wypływała już krew, tak więc Helga musiała jedynie zaaplikować konfigurację leczniczych ziół, które przez jakiś czas trzymane w rozcięciu swoimi właściwościami odpędzały zapalenie oraz wysoką gorączkę. - Trochę pocierpisz, zeszyć będę ją mogła dopiero za kilka godzin. - rzekła, skrupulatnie dezynfekując swoje dłonie. - O ile lekarstwo zadziała... bo inaczej będzie trzeba ją amputować. - dodała okrutnie lodowatym tonem. Następnie wyciągnęła z tobołka pęk liści o różnych kolorach i poczęła wpychać je głęboko w ciało, tak, żeby nie wyślizgnęły się przy najmniejszym ruchu. Skończywszy zajmować się nogą mężczyzny, wytarła dłonie o swoje spodnie do jazdy konnej i spojrzała Ragnarowi w prosto w oczy.
- Nie jestem zainteresowana Twoimi zakłamanymi wytłumaczeniami, możesz je zachować dla siebie. Wyleczę Cię i znikniesz z mojego życia, tym razem na dobre. - powiedziała z mocą i zacisnęła usta, aby powstrzymać się przed dalszą tyradą. Cóż by nią zdziałała? Gdyby mogła, to zadałaby mu z chęcią ból psychiczny, na równi z tym jaki on zadał jej, ale nie miała nad nim żadnej emocjonalnej władzy. - Czy doznałeś jakichś innych obrażeń? - spytała, wracając do swojego suchego i profesjonalnego tonu i unikania kontaktu wzrokowego.

_________________

Helga Hufflepuff
Powrót do góry Go down
Ragnar Ironside


avatar

Posty : 28

Czekoladowe żaby
Monety: 22 bl
Ekwipunek: suszona ryba i kościany sztylet

PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   Sro Sie 27, 2014 1:48 am

Nie wiedział czy cierpi już tylko fizycznie ale i psychicznie. Czuł się potwornie zmęczony, wyczerpany z wszelkich sił witalnych. Nie doznawał tego uczucia nawet po swych odbytych bitwach w przeszłości, co więc było teraźniejszą przyczyną jego stanu? Czymże się martwił? Widział swą dawną ukochaną, którą pojął za swoją kobietę i spłodził z nią dziecko, czyż serce nie powinno się radować na daną szansę? Mógł wyznać jej teraz wszystkie swoje grzechy i poprosić o godną śmierć. Zaczął godzić się z myślą, że sczeznie właśnie tutaj, pośród drzew pozostawiony na pastwę dzikiej zwierzyny... Nie będzie wymarzonej Walhalii, nie będzie słodkiej, miłościwej Walkyrii. Ino śmierć...
- Musisz mnie wysłuchać... Potraktuj to jako życzenie człowieka bliskiego śmierci. - wychrypiał, starając się okiełznać spazmy bólu jakie przechodziły przez ciało.
- Kiedy nasze dziecko okazało się martwe... cierpiałem. Myślałem tylko od uwolnieniu się z bólu, zatraceniu się w walce... Okłamałem cię tylko w jednej sprawie moja żono. Nie zrodziła mnie ta ziemia - pacnął dłonią grudy ściółki leśnej - Jak ciebie. Ja urodziłem się na zimnej, surowej północy. Wśród ciepłych futer reniferów i matczynej piersi. Garbowałem skóry, lecz nie takiego żywota chciałem wieść... Czułem, że sam Odyn powołał mnie na ten świat abym czynił wielkie rzeczy. Odszedłem z rodzinnego domu by stać się wojownikiem. Zyskałem łaskę i uznanie wielu jarlów, którzy sprawili żem stał się bogaty. Wraz ze szczęściem pojawiło się jednak niebezpieczeństwo. Uległem pokusie odkrycia odkrytego, zazdrościłem mieszkańcom East Anglii wszystkiego. Pogody, jedzenia, bogactw i kobiet. Urodzaj... Mój król wymógł na mnie przyrzeczenie o które upomniał się w dniu w którym zniknąłem z twego życia. Na powrót trafiłem do swej zimnej ojczyzny, witany przez rodzinę, nienawidzony przez przyjaciół i ludzi... Zdrajca! Krzyczeli, chcieli mnie osądzać za upojenie się tym czego sami tak naprawdę pragnęli. Zazdrościli mi ciebie, ciepłych promieni słońca i dotyku dojrzewających plonów...
Stałem się zakładnikiem własnych grzechów, nie mogłem wrócić, a im dłużej ma niewola trwała tym za słuszność uważałem aby pozwolić ci mnie opłakiwać, a następnie zapomnieć. Czyż mogłem dać ci coś więcej oprócz bólu? Co by dało kreślenie słów na zwitku pergaminu... Zabiliby cię za to kim jesteś, a ja musiałbym na to patrzeć. Powiedz mi, czyś jest szczęśliwa w nowym życiu, abym mógł zaznać spokojnej śmierci. Powiedz...
- z trudem poruszył ręką aby jej dotknąć - Moja złocista Walkyrio.
Na ustach Ragnara wykwitł uśmiech, a błękitne oczy zwróciły się ku czarownicy. Majaczył? Może.

_________________

Quem di diligunt, adolescens moritur.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony dom w lesie   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony dom w lesie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom nad moczarami
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Opuszczony dom

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ East Anglia  :: φ Norþwic-
Skocz do: