IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Targ

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Merlin

avatar

Posty : 191

PisanieTemat: Targ   Sro Lip 16, 2014 6:46 pm



Serce Londinium. To tutaj życie tętni o każdej porze dnia i nocy, a handlarze starają się opchnąć przechodzącym każdy drobiazg w "promocyjnej cenie". Radzi się uważać na oszustów!
Powrót do góry Go down
Mabh


avatar

Posty : 11

Czekoladowe żaby
Monety: 22 blaszki
Ekwipunek: Bochenek chleba, suszona ryba, wełniany płaszcz kiepskiej jakości.

PisanieTemat: Re: Targ   Nie Sie 17, 2014 11:44 pm

Ranek wygnał ją wcześnie z domu hurgotem garnków i kociołków w kuchni. Najwyraźniej jej droga ciotka nie była w najlepszym nastroju gdy wstawała lub znów pokłóciła się z wujem. Dlatego dziewczę chyłkiem wygrzebało się z legowiska na zapiecku i umknęło do głównej izby poprawiając zaplątany jeszcze wieczorem warkocz. Tam, zaraz za wejściem wpadła na szeroką pierś wuja i jego burknięcie wyjaśniło całą sytuację. Cóż, ciotka uświadomiła sobie, że nosi w łonie kolejnego potomka. A to znaczyło też, że każdemu zostanie wyrwana garstka ich miejsca by nienarodzone dziecko miało jak godnie żyć. I będzie mniej jedzenia. Na pytanie czy ma dziś w czymś pomóc, wuj odpowiedział machnięciem ręki i kazał jej znaleźć sobie jakieś zajęcie poza tawerną. W dodatku ze względu na święto będzie miał wielu gości, a jeśli będą mu pomagać tylko dzieci i żona to nie będzie tyle bałaganu w głównej izbie i kuchni.
Pierwsze swe kroki skierowała na most, przez jakiś czas wpatrywała się ze znudzeniem w zielonkawą toń rzeki. W końcu i to jej obrzydło więc umknęła w głąb miasta. Pomiędzy uliczkami przedarła się aż na targ, brudząc rąbek prostej sukni - był on już wyświechtany, z odłażącymi nićmi ze względu na wielokrotne pranie. Tam już, pomiędzy straganami odkrywała nowe światy, wielorakie owoce i warzywa, wyroby krawców i jubilerów. Chłonęła wzrokiem wszystko co mogła, zachwycona feriom różnorakich doznań. Ach, jak pięknie byłoby wyjechać i zobaczyć te wszystkie miejsca skąd pochodzą te wyroby. Wydostać się chociażby z Londinium, by zobaczyć to co znajduje się parę mil od miasta.

_________________
Powrót do góry Go down
Scorpius Pumphont



Posty : 18
Skąd : Szkocja!

Czekoladowe żaby
Monety: 5 sbr
Ekwipunek: bransoleta, srebrny pierścionek z małym oczkiem, skórzana rękawica sokolnicza

PisanieTemat: Re: Targ   Pon Sie 18, 2014 12:08 am

Targ, gwarny, pełen rozmaitości, bogactw smaków, aromatów, kolorów. Targ w dzień święta, jeszcze większy, bogatszy i głośniejszy. A on stał tam. Pomiędzy kaszmirami wielu barw, a piżmowym zapachem wonnych olejków. Wysoki, jasnowłosy, chmurnooki. To nie było jego miejsce i nie trudno było ten fakt zauważyć. Tkwił pomiędzy rozgadaną, ruchoma masą ludzi bez większego ruchu. Obserwował coś powolnie i skrupulatnie, z cierpliwością polującego zwierzęcia. Jak ptak, jak sowa nocą, świdrująca milczącym spojrzeniem trawy, by bezszelestnie opaść na zdobycz, jak ciche widmo śmierci.
Skorpiusz rzadko zapuszczał się do miasta, a jeśli już sprowadzały go tu obowiązki, to głównie na targ. Handlował czasem skórami zwierząt, które wyprawiał z Fimfiliusem w zaciszu leśnych ostępów, rybami chwytanymi w górskich strumieniach, ziołami zbieranymi na ostrych szczytach skał i suszonymi w południowy słońcu lata.
Stał tam. Ze skrzyżowanymi ramionami, wodząc spojrzeniem po ludziach, badawczo, zapamiętując ich, dostrzegając drobne szczegóły. W jednej dłoni trzymał zwinięty w kłębek rzemyk, palce drugiej stukały o siebie nieco nerwowo, wybijając jakiś nieznany bliżej, jednak uspokajający go rytm. W pewnym momencie ich spojrzenie skrzyżowało się gdzieś w oddali, a zmarszczone brwi lekko złagodniały. Bystre oczy dzikusa jednak prześwidrowały jasną twarz dziewczyny, a blade usta zdawały się coś szepnąć na wiatr.
Powrót do góry Go down
Mabh


avatar

Posty : 11

Czekoladowe żaby
Monety: 22 blaszki
Ekwipunek: Bochenek chleba, suszona ryba, wełniany płaszcz kiepskiej jakości.

PisanieTemat: Re: Targ   Pon Sie 18, 2014 12:35 am

Spojrzenie młodej kobiety przemykało właśnie po błyskotkach wyłożonych na przykryte lnianą tkaniną deski kramu. Właściciel tegoż miejsca właśnie machał energicznie dłońmi, podkreślał w ten sposób argumenty w kłótni z jakąś kobietą która kupującą zapewne była. Większość ozdób wykonana była z drewna i zbitego drutu oraz kolorowych muszel. Nikt nie zaryzykowałby wystawienia na stragan w taki dzień drogocennych wyrobów. Sama zaś Mabh była bardziej zainteresowana prostą biżuterią niźli misternymi wyrobami jubilerów. Wzrok jej przyciągnęła bransoleta wykonana z rzemieni zaplecionych razem z koralikami i kawałkami drewienka pomiędzy splotami. Nie miała jednak pieniędzy by wydawać je na głupoty i odwróciła się zdecydowanym ruchem od kramu. W tym samym momencie coś przyciągnęło jej spojrzenie.
Mężczyzna stojący wśród tłumu zdawał się nad nim górować, wszyscy wymijali go odwracając spojrzenia. Być może dlatego, iż było w nim coś z drapieżnika. Przypomniało jej się, jak nie raz widywała koty dzierżące w pyszczkach myszy. Jednak on w niczym nie przypominał wyliniałego grubego kocura, był raczej... Jak jeden z ptaków szybujących nad miastem, jeden z tych który pożywiał się ludzkim nieszczęściem. Zimny dreszcz przeszył jej ciało, gdy uświadomiła sobie, że jego usta poruszyły się jakby coś mówił. W dodatku wpatrywał się w nią, jakby odkrywając każdy sekret jej duszy. Zdenerwowana zamrugała kilkakrotnie i odwróciła spojrzenie szukając wytłumaczenia dla zaistniałej sytuacji, przecież to musiała być jakaś pomyłka - nie patrzył na nią. Fala gorąca zalała jej policzki i szyję, próbując się uspokoić wypuściła drżące w płucach powietrze. Byle tylko nie dziwaczeć... Byle nie dziwaczeć. Słowa te usilnie powtarzała w myślach, obawiała się, że znów coś zmieni się w jej wyglądzie - w dodatku na placu targowym gdzie KAŻDY mógł to dostrzec, a co najgorsze, mógł dostrzec to jasnowłosy drapieżnik.

_________________
Powrót do góry Go down
Scorpius Pumphont



Posty : 18
Skąd : Szkocja!

Czekoladowe żaby
Monety: 5 sbr
Ekwipunek: bransoleta, srebrny pierścionek z małym oczkiem, skórzana rękawica sokolnicza

PisanieTemat: Re: Targ   Pon Sie 18, 2014 12:49 am

I mówił coś. Powtarzał sobie, jak mantrę, ten sam układ ust, raz za razem, kilkukrotnie. Cóż takiego mógł mieć na myśli?
Skorpiusowi wystarczyła chwila nieuwagi dziewczyny, bo zniknąć z jej pola widzenia. Pojawianie się i znikanie było akurat doskonale wyrobioną cechą pożądaną u każdego łowcy. Uczył się kamuflażu od kiedy skończył sześć lat i choć znikanie w mieście to nie to samo co znikanie w leśnej gęstwinie, zawieruszyć się wśród ludzi to nie jest wielka sztuka nawet dla wysokiego białasa jakim był on sam. Przeciął targ wzdłuż, przemykając sprawnie jak kot między straganami, kątem oka kontrolując położenie dziewczyny, której policzki nabierały powoli lekko purpurowego odcienia.
Rumieniła się? Urzekające. Tak dawno nie widział u nikogo rumieńców, choć czasem spotykał dzieciaki ganiające kozy po wielkich pastwiskach. Zawsze chętnie dawały mu wody i zawsze miały twarze rumiane od wiatru, entuzjazmu i ... młodości.
Młodość - coś co zdaję się gdzieś jemu samemu uciekło. Za każdym razem kiedy obserwował dzieci pasterzy, tak jak gdy przyglądał się dokazywaniom młodych wilcząt czy szczeniąt lisów zastanawiał się jak z siebie wykrzesać tej infantylnej prostej radości. Skąd wziąć w sobie tę beztroskę życia.
- Ciekawy talent. - odezwał się, wychodząc z półcienia między ludzi tu za plecami nieznajomej i chwyciwszy jeden z szali na pobliskim straganie sprawnym ruchem owinął go wokół jej szyi w taki sposób, by przysłonić nos.
- Chwilę temu nie miałaś jeszcze tych wszystkich piegów. - powiedział cicho, zaglądając w jej oczy i nachylając się, jakby chciał się upewnić, czy ten szal jej pasuje. Wszystko czego mu trzeba to podejrzliwego kupca, łypiącego na niego jak na łasego rzezimieszka.
- Opanuj się... - szepnął niemal bezgłośnie.
Powrót do góry Go down
Mabh


avatar

Posty : 11

Czekoladowe żaby
Monety: 22 blaszki
Ekwipunek: Bochenek chleba, suszona ryba, wełniany płaszcz kiepskiej jakości.

PisanieTemat: Re: Targ   Pon Sie 18, 2014 1:07 am

Gdy znów podniosła spojrzenie wśród tłumu nie odnalazła męskiej sylwetki. Jednak miejsce w którym stał nadal trwało opustoszałe a ludzie niechętnie zacierali granice między swymi wydeptanymi ścieżkami a wysepką bruku teraz już pustą. Znów zalazła ją fala chłodu i jakiś niepokojący cierń poruszył w głębi umysłu. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że czuje znajome swędzenie na twarzy. No tak! Powtarzanie własnej mantry nie pomogło dziewce w opanowaniu odruchu ciała. Możliwe, że był to jakiś rodzaj systemu obronnego - tyle, że dziewczyna nie opanowała go jeszcze i zamiast pomagać tylko utrudniał życie. Jednak jej rozmyślania na ten temat nie trwały długo, gdyż słysząc obcy głos aż podskoczyła. Źrenice rozszerzyły się w niemym zdziwieniu i przestrachu odgadując, że tak nienaturalne tony i dziwny akcent może pochodzić od dostrzeżonego wcześniej łowcy. Bo w jakiś sposób był dla niej właśnie łowcą, drapieżnikiem. Tyle, że nie potrafiła zrozumieć na co polował tu, w mieście.
Zanim zdążyła się obrócić poczuła dotyk szorstkiego materiału na czubku nosa oraz przyjemnie drażniący policzki. Pachniał nadal ziołami których użyto do farbowania. Możliwe, że była to pokrzywa lub liście klonu. Gdy już się odwróciła odkryła, że jej intytulacja dobrze wskazała na łowcę.
- Wydaje się panu. - Nafukała na niego zza materiału jednak mimo butnych słów jej spojrzenie powędrowało w dół unikając jego twarzy. Za bardzo kojarzył jej się... Z czym? Wilkiem? Chyba tak. Z wilkiem. Albo lisem. Tym bardziej ten ostry głos, z dziwacznym akcentem który już słyszała u innych ludzi odwiedzających karczmę.
Na kolejne jego słowa zareagowała skrzywieniem się, jednak spod materiału nie widać było mimiki dziewczyny. Wzięła głębszy wdech wciągając przez usta woń pokrzyw, ta zaś prawie namacalnie opadła na jej kubki smakowe pozwalając nie tylko czuć lecz i smakować zapach. Przymknęła oczy i oblizała wargi wsłuchując się we własne bicie serca. Musiała się tylko uspokoić i wszystko będzie dobrze...
A jeśli ktoś zobaczy...
Nie!
Odepchnęła tą myśl jak najsilniej od siebie i na powrót spróbowała wyciszyć odruchy ciała. Dopiero po kolejnych kilku uderzeniach serca zdołała się uspokoić, a piegi jeden po drugim znikały z jej twarzy. To wszystko działo się jednak po kamuflażem z zielonkawego materiału.

_________________
Powrót do góry Go down
Scorpius Pumphont



Posty : 18
Skąd : Szkocja!

Czekoladowe żaby
Monety: 5 sbr
Ekwipunek: bransoleta, srebrny pierścionek z małym oczkiem, skórzana rękawica sokolnicza

PisanieTemat: Re: Targ   Pon Sie 18, 2014 1:24 am

No tak, Szkot w Wessex to dość daleka wycieczka, szczególnie pieszo, jednak dla tego wędrowniczka wyzwania stanowiły jedynie silną zachętę. Twardy akcent nie należał może do najbardziej osłuchanych, jednak według samego Pumphonta szkocki dialekt był znacznie bardziej melodyjny od tego, którym posługiwali się inni. Obcy. Nie dzielił Anglii na księstwa, był chyba zatwardziałym patriotą lokalnym. Istniała Szkocja i reszta świata. Poza tym, dla kogoś, kto mieszka w lesie, a za rozmówcę ma jedynie swojego nieco stetryczałego dziadka, szlifowanie pięknej dykcji nie stanowi priorytetu życiowego. Nie jest nawet w pierwszej dziesiątce priorytetów.
- Mi się nigdy nie wydaje. - jeśli chodzi o obserwacje, można śmiało założyć, że bystrzejszego oka w tym mieście, a może nawet i księstwie nie dało się doszukać. Potrafił ustrzelić biegnącego zająca z odległości nawet dwustu jardów naciągając od biodra. Wypatrzenie dziewczyny w tłumie to raczej małe wyzwanie, zaś dostrzeżenie tak ciekawej anomalii, która ją zdradziła - wręcz jak wypatrzenie ogniska na pustej polanie w środku nocy.
Była teraz takim ogniskiem.
Scorpius przyglądał się uważnie jej twarzy pochylając się nad nią lekko ze względu na różnicę wzrostu, a ich nosy dzieliło może i niespełna pół cala.
- Bardzo... ciekawe. - obserwował znikające piegi jak zamykające się pączki kwiatów. Jeden po drugim po prostu wsiąkały w jej skórę. Cóż to za magiczne diabelstwo, nigdy się z czymś takim nie spotkał.
Jasne palce sięgnęły do jej twarzy i chwyciły rąbek materiału. Powoli zsunął go z jej nosa, odkrywając pięknie wykrojone usta i łagodny łuk podbródka.
- Dobrze Ci w zielonym. - powiedział, jednak odwinął jej szyję równie zgrabnym ruchem co wcześniej opatulił i oddał w ręce zafrapowanego zajściem handlarza.
Powrót do góry Go down
Mabh


avatar

Posty : 11

Czekoladowe żaby
Monety: 22 blaszki
Ekwipunek: Bochenek chleba, suszona ryba, wełniany płaszcz kiepskiej jakości.

PisanieTemat: Re: Targ   Pon Sie 18, 2014 3:50 pm

Jemu nigdy się nic nie wydaje? Co za zadufany w sobie bufon. Pomimo mniejszej postury zadarła głowę do góry posyłając mężczyźnie niezadowolone spojrzenie. Gdyby jej przyznał rację byłoby łatwiej, mogliby rozejść się w soje strony. Ale nie, on musiał drążyć temat i jeszcze nazwał tą dziwną anomalię talentem. Co za dziwak! Nie wiedziała oczywiście, że zmiany jej wyglądu były czymś nawet w świecie czarodziejów rzadko spotykanym, właściwie ona nawet nic nie wiedziała o świecie czarodziejów. Może gdyby poznała prawdę, to nie reagowałaby taką paniką na wybuchające nagle ogniem przedmioty w swoich dłoniach czy lewitującym kotem należącym kiedyś do dziadunia. Dla niej, było to coś... Złego. Nienaturalnego. Jak tamten wilkołak którego widziała parę lat temu. Bała się, że też taka jest, że to dopiero początek. I że będzie zabijać. Ona w życiu żadnego zwierzęcia nie zabiła. Dobra, raz dźgnęła nożem mężczyznę z którym nigdy nie chciała się znaleźć w tym zaułku z wiadomych powodów. Ale tak, to nigdy nikogo nie skrzywdziła. I bała się, że nie dość, że będzie to robić to jeszcze czerpać przyjemność.
- Żebyś się kiedyś nie zdziwił. - Znów nafukała.
Gdy się tak nad nią nachylił znów drgnęła i postąpiła krok do tyłu zaciskając przy tym usta. Był dziwny. Chyba już wolała wrócić do karczmy i pomagać w przygotowaniu do święta wysłuchując wrzasków ciotki. Nie, nie i jeszcze raz nie. Już wolała być tu.
- Dziękuję panu. - Odpowiedziała niechętnie. Rzadko słyszała komplementy i niezbyt je lubiła. Wiele kobiet popadało po nich w samozachwyt i robiły się wredne, ona nie chciała taka być. Tak samo jak starała się ograniczać cięty język gdyż nie wypadało kobiecie pyskować mężczyźnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Targ   

Powrót do góry Go down
 
Targ
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Magiczny Pchli Targ
» Targ
» Targ uliczny na Portobello Road
» Targ

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
The Fp :: ❧ Wessex :: φ Londinium-
Skocz do: